7 czerwca 2007 r.
Komisja Europejska nie otworzy rynku usług pocztowych w 2009 roku. Sprzeciwili się temu ministrowie transportu i łączności krajów członkowskich UE. Stanowisko ministrów jest zgodne z dążeniami polskiego rządu.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Komisja Europejska podkreślała, że uwolnienie rynku usług pocztowych doprowadzi do spadku cen i polepszenia jakości usług. Na takie rozwiązanie nie godzi się jednak 10 państw, które chcą chronić narodowych operatorów pocztowych mających monopol na niektóre usługi.
— Proponowanie jednolitych rozwiązań dla wszystkich powinno następować z niezwykłą ostrożnością — powiedział minister transportu Jerzy Polaczek. Dlatego Polska proponuje wprowadzenie dwuletniego okresu przejściowego do dyrektywy forsowanej przez Komisję Europejską. W takim przypadku polski rynek otwarty zostanie nie wcześniej niż z końcem 2010 roku. Polscy politycy uważają, że dyrektywa nie uwzględnia zróżnicowania w rozwoju poszczególnych rynków, podkreślają także, że zrestrukturyzowana Poczta Polska nie jest gotowa na otwartą konkurencję.
Większość protestujących państw obawia się, że liberalizacja będzie oznaczać poważne kłopoty operatorów narodowych, którzy realizują misję dostarczania przesyłek do każdego miejsca w kraju po „rozsądnych cenach” i przez 5 dni w tygodniu (usługa powszechna). W tym celu niezbędne jest utrzymywanie nierentownych urzędów pocztowych (dodatkowe koszty poczty rekompensują sobie właśnie monopolem). W związku z tym niektóre kraje proponują przedłużenie wyłączności nawet do 2019 roku.
Dalsze prace nad dyrektywą mogą być kontynuowane, jeśli państwa członkowskie zgodzą się na opracowanie metody sfinansowania usługi powszechnej. Najprawdopodobniej będzie to specjalny fundusz kompensacyjny, na który składać się będą wszyscy operatorzy pocztowi działający w danym kraju. — Potrzebujemy zapewnienia dobrej jakości usługi powszechnej i dobrej metodologii obliczenia kosztów netto tej usługi — powiedział minister Polaczek. Możliwym rozwiązaniem jest też dopuszczenie w tym przypadku pomocy publicznej.
Za liberalizacją rynku opowiadają się głównie Niemcy, którzy niezależnie od decyzji Komisji Europejskiej otworzą niebawem swój rynek pocztowy. Deutsche Post i jego zależna spółka logistyczna DHL mają bardzo silną pozycję na rynku i bez problemu powinny sprostać konkurencji. Właśnie inwazji niemieckiego potentata obawiają się państwa ościenne, w tym Polska i Francja.
Komisja Europejska nie zgadza się z argumentacją protestujących państw i twierdzi, że w krajach, gdzie zlikwidowano deficytowe urzędy pocztowe, ich funkcje zostały przejęte przez małe lokalne sklepy. Według unijnych urzędników liberalizacja będzie oznaczać spadek cen i lepszą jakość usług. Wynikiem ostatniego spotkania ministrów transportu i łączności jest deklaracja Niemców, którzy poinformowali, że kompromis w tej sprawie będzie możliwy podczas prezydencji portugalskiej, a więc w drugiej połowie tego roku.
Liberalizacja rynku ma objąć przesyłki pocztowe o wadze do 50 gram. W tej kategorii mieści się większość przesyłek biznesowych, a ten intratny rynek należy prawie w całości do państwowych monopolistów. Od pewnego czasu w Polsce działają firmy, które omijają prawo, obciążając swoje przesyłki dodatkowym ciężarem, co powoduje, że listy ważą więcej niż 50 gram. Rynek przesyłek cięższych niż 50 gram jest zliberalizowany w całej Europie dzięki dyrektywom z 1997 i 2002 roku.
(PAP, M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach