7 grudnia 2007 r.
Wprawdzie rząd Jarosława Kaczyńskiego upadał zbyt wolno, bo aż dwa lata, ale teraz pan Jarosław ma szansę na trwały wpis do podręczników politologii i psychologii społecznej. Być może już niedługo mówić będziemy o „metodzie Kaczyńskiego” prowadzenia konwencji partyjnych. Do tej pory spotkania te kojarzone są (i słusznie) z nudą i z nudą, i na dodatek z nudą. Długo, rozwlekle. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie znane na miesiąc przed wynajęciem sali. Kiepskie dowcipy, skacowani lokalni działacze, bo wieczór w Warszawie męczący, lizusowskie mowy i marzenie o przerwie, bo darmowe kanapki.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Jeżeli jednak sprawdzą się doniesienia „Wprost”, sobotni kongres PiS będzie epokowy: tylko jeden punkt obrad. Czy widział ktoś partyjny wiec z jednym punktem? Od soboty niemożliwe stanie się realne. Żadnej dyskusji, żadnej mowy trawy. Jeden punkt: wotum zaufania dla Prezesa. I do domu.
***
Sala. Sztandary i logo partii. Godzina zero. Godzina zero jeden. Radosnym krokiem wchodzi Prezes. Standing ovation. Godzina zero trzy. Prezes łagodnym ruchem ręki uspokaja rozentuzjazmowany tłum. Tłum gaśnie. Zero cztery. Prezes podchodzi do mównicy. Zero pięć. Prezes wyciąga kartkę, nie, przecież Prezes mówi z pamięci. Tak. Prezes mówi z pamięci.
— Kto jest za wotum zaufania dla Prezesa? — pyta Prezes. Godzina zero sześć. Las rąk.
— Dziękuję — mówi wyraźnie wzruszony Prezes — Kto jest przeciw? — Dwadzieścia osiem rąk w górze. Godzina zero siedem. Zapada niezręczna cisza.
— I tak was miałem wywalić, miernoty na pasku Tuska — mówi Prezes. Owacje. Zero osiem, po kongresie. Darmowy obiad.
***
Niektórzy źle życzący Prezesowi mówią, że planowany jeden punkt jest tylko po to, żeby zdusić wewnętrzną, narastającą krytykę i chęć rozliczenia winnych przegranej w wyborach. Ale ja w to nie wierzę. To początek nowej jakości w polskiej i światowej polityce. Minimalizm polityczny. Ładnie brzmi. Minimum słów, maksimum poparcia. Panie Premierze (ktoś złośliwy by dodał – były, na szczęście – ale premier zostaje premierem i już). Dziękuję. Dobra robota. Ludziska w Polsce uwielbiają jak im się gębę zamyka.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach