20 listopada 2007 r.
Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska, uważa, że możliwy jest wspólny wyjazd premiera i prezydenta na grudniowy szczyt Unii Europejskiej, podczas którego ma zostać podpisany Traktat Reformujący UE.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Jest to możliwe, bo precedens, w krótkiej polityce zagranicznej niepodległej RP po 1989 roku, już był. Na jeden ze szczytów pojechał pan prezydent Kwaśniewski i pan premier Miller — dowodził Nowak w „Salonie Politycznym Trójki”.
Zastrzegł jednak, że nie jest to „praktyka standardowa”, ale – jak dodał – „nie będziemy kruszyć kopii o takie rzeczy”. — Jeśli pan prezydent czuje potrzebę obecności na tym szczycie, to proszę bardzo — powiedział szef gabinetu nowego premiera.
Nowak odniósł się także do unijnej Karty Praw Podstawowych, podpisaniu której sprzeciwia się PiS.
— Premier Tusk zapewne będzie rozmawiał osobiście w tej sprawie z przewodniczącym KE panem Barroso. Do 13 grudnia zostało niewiele dni, więc te konsultacje zapewne w UE będą bardzo intensywne. Rozpoczął je już wczoraj, będąc w Brukseli, minister Radosław Sikorski — zaznaczył.
Gość Programu Trzeciego Polskiego Radia zaapelował, by nie demonizować roli Karty. — To jest zbiór praw, który nie zawsze jest obligatoryjny. Czasami kraje mogą się do tego stosować, czasami nie, zwłaszcza jeśli chodzi o sferę wartości. Tu też uspokajamy, tłumacząc, że małżeństwo zostanie małżeństwem, rodzina zostanie rodziną, że tu prawo UE nie ma nic do naszego prawa krajowego. Tu będziemy sobie sami stanowili to prawo — podkreślił.
Nowak zwrócił również uwagę na proeuropejskość Platformy i PSL. — Obu naszym formacjom zależy na intensyfikowaniu współpracy w UE, bo UE traktujemy jako swój dom, polski dom – tam jest nasze miejsce. Polacy są narodem bardzo proeuropejskim, najbardziej proeuropejskim w całej UE. I to zobowiązuje polityków — stwierdził.
Na pytanie, czy obawia się konkurencji w polityce zagranicznej między Pałacem Prezydenckim a rządem, Nowak odparł, że jest człowiekiem, który wierzy w konkurencję, także w polityce.
— Konkurencja wyzwala dobre zjawiska. Jeśli będziemy mieli do czynienia z dobrą konkurencją w zakresie polityki zagranicznej, to będzie dobrze. Myślę, że nie będzie tutaj dochodziło, przynajmniej ze strony MSZ, do takiej próżnej próby udowadniania, że ktoś jest ważniejszy, a raczej do szukania pól współpracy — podsumował szef gabinetu premiera.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach