Wtorek, 7 II 2012 r.
Nr 15/2012 (1235)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 

12 maja 2010 r.

O Grubym co podróżował. Koleją.

Gruby wybrał się w podróż. Służbową, czyli delegację. Pociągiem, co dziś jest sportem ekstremalnym.

- Do Grudziądza poproszę – poprosił Gruby przy okienku – Jedzie na pewno?

- Słyszałam, że jedzie, ale lepiej sprawdzić w gazecie – odpowiedziała kasjerka i zaczęła wypisywać bilet.

- Ostatnio, jak jechałem pociągiem, to w kasach stały komputery do drukowania biletów – trochę żartem, trochę serio zagaił Gruby.

- U nas też stały, ale zabrali – odpowiedziała kasjerka.

- Serwis?

- Nie, właściciel, czyli spółka „Bilety Kolejowe”. Podobno nie płaciliśmy raty dzierżawnej, czy jakoś tak. Hela, Grudziondz, czy Grudziąc?!

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

***


Pociąg faktycznie przyjechał. Jednak nie na peron pierwszy, tylko czwarty. Już w pociągu, próbując złapać oddech, Gruby usłyszał od konduktora, że pierwsze dwa perony są nieczynne, bo spółka „Perony Polskie” nie ma pieniędzy na eksploatację i bieżące remonty.

- Jak pan chwilę zaczeka, dowiem się, czy dworzec w Grudziądzu działa – konduktor z życzliwym wyrazem twarzy wyjął telefon.


***


Gruby siedział w przedziale, zastanawiając się, czy jest na świecie ktoś, kto potrafi zrozumieć zasadę działania kolei w Polsce. Para, buch, koła w ruch, najpierw powoli itp. Jakież to proste i romantyczne. Z rozmyślań wyrwała go cisza. I krowa, która od dłuższego czasu stała w tym samym miejscu, a przecież powinna się poruszać, czyli zniknąć. Krowa stała, bo pociąg też stał.

- Coś poważnego? – zapytał Gruby konduktora.

- Właściwie nie wiem. Podobno nie jedziemy – odpowiedział konduktor.

- To akurat widzę.

- Chodzi o to, że nie jedziemy, bo mieliśmy być odwołani, tylko maszynista tego nie wiedział i właśnie się dowiedział.

- Nie mógł się dowiedzieć w Grudziądzu?

- W Grudziądzu już by nie pracował, za narażanie na nieuzasadnione koszty swojej spółki.

- I co teraz?

- Poczekamy, trwają negocjacje – powiedział konduktor, którego spokój jakoś nie potrafił się udzielić Grubemu.


***


- Pan jeszcze tutaj? Wszyscy już pojechali – zapytał zdziwiony konduktor po trzech godzinach.

- Jacy wszyscy? – Gruby był bardziej zdziwiony od konduktora.

- Pasażerowie wszyscy. Negocjacje się zakończyły sukcesem i spółka „Tory Kolejowe” pozwoliła jechać połowie naszego składu. Wszyscy się przesiedli na początek.


***


Z drogowskazu wynikało, że do Grudziądza jest jeszcze 120 kilometrów. Gruby przeszedł dziewięć, zanim złapał okazję. To była pouczająca wycieczka. Do tej pory Gruby nie miał pojęcia, że istnieje spółka „Przejazdy Polskie Kolejowe” , która nie dogadawszy się ze spółką „Szlabany Kolejowe” zabroniła na swoich przejazdach eksploatacji szlabanów. Mógł z bliska zobaczyć jak pracownicy spółki „ Trakcja Elektryczna” zdejmują przewody, bo nie mogą wisieć na słupach będących własnością spółki „Słupy Kolejowe”, te zresztą (słupy oczywiście) też muszą być niebawem wykopane, bo podobno stoją nielegalnie na nasypach ze spółki „Nasypy i Pobocza”. Tylko dziewięć kilometrów i Gruby wiedział już, że nasypy też prawdopodobnie znikną, po „Nasypy i Pobocza” nie mają ważnej umowy z „PKP Tory Tam”. Jest jeszcze spółka „PKP Tory z Powrotem”, która jest w sporze prawnym ze spółką „PKP Tory Tam i z Powrotem”, spółką, córką dwóch poprzednich.


Paweł Ławicki


P.S.

Kierowca, który zabrał Grubego był pracownikiem spółki „Kolejowy Transport Samochodowy”. Spółka zajmuje się przewożeniem towarów z pominięciem infrastruktury kolejowej i po miesiącu działalności ma 140 milionów straty netto.


Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach