17 grudnia 2009 r.
Mały ciapek w środku gazety: „CBA tropi prezydenta Krakowa”. Tropiło, tropiło i złożyło doniesienie do prokuratury. Co zrobił profesor Jacek Majchrowski? Dał się wkręcić w interes z agentem Tomkiem? Sprzedał Wawel bez przetargu? Gorzej. CBA dopatrzyło się nieprawidłowości w zeznaniach majątkowych prezydenta. Dopatrywało się od grudnia ubiegłego roku. Sporo czasu jak na kilkadziesiąt kartek wypełnionych ręcznie przez autora. Podążyłem tropem agentów. Zajęło mi to pięć minut. Długo, ale mój komputer potrzebuje czasu, by zastartować.
Najpierw wszedłem na stronę internetową Krakowa, stamtąd jeden klik i już jestem w Biuletynie Informacji Publicznej. Stamtąd do oświadczeń majątkowych prezydentów i radnych już tylko jeden mały kroczek. Bo gdyby ktoś nie wiedział, te oświadczenia są jawne: http://dt.bip.krakow.pl/oswiadczenia. Moje wnioski po lekturze budzących wątpliwości oświadczeń majątkowych pana Majchrowskiego? Można się z nich dowiedzieć jednego: jaki charakter pisma ma wypełniający. Prezydent Majchrowski pisze jak kura pazurem. Szumne hasła o antykorupcyjnej roli oświadczeń można wsadzić między brudną słomę i kołtuny wieszane u powały. Idea była taka: dochody osób publicznych są publiczne, dzięki czemu można obserwować majątek osób publicznych publicznie i obserwować, czy nie bogacą się nadmiernie, czyli nielegalnie.
Pytanie do czytelników. Wzbogacacie się nielegalnie w 2009 roku. Zarabiacie na boku sto tysięcy złotych. Nie ważne jak. W której rubryce oświadczenia i czy w ogóle wpisujecie lewy dochód? Tak właśnie działają oświadczenia. Najpierw się do nich wpisuje to, co i tak jest sprawdzalne – dochody z miejsca pracy, akcje, oszczędności w banku itp. a potem sztab urzędników od urzędów skarbowych po Centralne Biuro Antykorupcyjne bada, czy wypełniający przypadkiem gdzieś się nie machnął. A jak się machnie, jest afera. Jak z Majchrowskim, który naiwnie wpisał, że posiada ruchomości warte więcej niż 10 000 złotych. Pięć odznak wchodzących w skład kolekcji. Tak jest napisane. Pięć odznak. Acha, i czternaście obrazów. Zdaniem funkcjonariuszy CBA prezydent Majchrowski zaniżył wartość odznaczeń. Prezydent ma wielki dom, dwie działki, dwa mieszkania, kilkaset tysięcy pensji, sporo oszczędności, a w prokuraturze wyląduje, bo zaniża wartość odznak lub medali. Śmierdzi mega korupcją na odległość. Trzy lata więzienia, jak w pysk. Oszczędności zadaniem CBA też są za niskie. Albo za wysokie. Tego z notki prasowej wyczytać nie można, na pewno są nie takie jak trzeba. Jakie powinny być? Nie takie. Przypadek, nadgorliwość, głupota, czy świadome działanie? Bez względu na to, co wybierzemy CBA, jest czyste – działa przecież w obronie nas wszystkich, w obronie uczciwości życia publicznego. Zaniżone w wartości medale leżą w biurku prezydenta Majchrowskiego, a na klapie marynarki łatka przylepiona przez skrupulatnych funkcjonariuszy. Będzie jak znalazł przed wyborami.
Na zakończenie chciałem dodać, że Jacka Majchrowskiego nie widziałem na oczy, w Krakowie nie mieszkam. Medali, ani obrazów mu nie sprzedałem, bo nie mam. Jest mi na dodatek wszystko jedno, kto w Krakowie będzie prezydentem. Pooglądałem za to losowo różne oświadczenie majątkowe z polskich gmin i muszę powiedzieć szanownemu Biuru Centralnemu, że tam korupcji jest na dwieście lat śledztwa. Jeden dyrektor domu kultury napisał na przykład, że ma księgozbiór warty więcej niż dziesięć tysięcy. Na pewno zaniżył wartość albo liczbę tomów. Sprawdziłbym gościa na wszelki wypadek. Spotkałem też jeden gabinet w stylu art deco, ale nie powiem gdzie. Nigdzie nie zobaczyłem jednak wpisu w rubryce o dochodach: „ Dwieście tysięcy. Łapówka. Żona nic nie wie”. Może za krótko szukałem.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach