19 września 2007 r.
Środki przeznaczane na kształcenie jednego ucznia w Polsce stanowią zaledwie 47 proc. średnich nakładów na ten cel w państwach OECD – wynika z najnowszego raportu „Education a ta Glance”. Dokument pokazuje też, że Polacy w średnim wieku rzadziej uzupełniają swoje wykształcenie i podnoszą kwalifikacje, by uniknąć bezrobocia.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Polską część raportu opracowali eksperci Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Wśród osób z młodszych grup wiekowych badali oni nastawienie uczniów do matematyki, strategie uczenia się i stosunek uczniów do szkoły. Poza tym sprawdzano organizację pracy szkół – w tym liczbę godzin przeznaczanych na poszczególne przedmioty, zwłaszcza języki obce.
Polscy uczniowie nie odbiegają od przeciętnej OECD w nastawieniu do matematyki. Natomiast plasują się nieznacznie poniżej średniej w ocenie stosunku do szkoły. Na naukę języków obcych w polskich szkołach przeznacza się mniej godzin, niż średnio we wszystkich krajach należących do organizacji. W najmłodszej grupie wiekowej różnica ta wynosi 26 proc., a wśród 12 – 14-latków – 12 proc. Wyniki te przekładają się na poziom znajomości języków obcych.
Polska, przy uwzględnieniu różnicy w sile nabywczej walut, przeznacza na edukację jednego ucznia 3,32 tys. dol. rocznie. Średnia dla OECD wynosi 7,03 tys. dol. Największe różnice są w szkolnictwie ponadgimnazjalnym i wyższym – sięgają około 40 proc. Lepiej wypadają dane o nakładach na kształcenie, kiedy przedstawi się je w relacji do dochodu narodowego – wtedy Polska nie odbiega od średniej.
Podobnie jak w innych krajach, w Polsce lepsze wykształcenie najczęściej chroni przed statusem bezrobotnego – pracy nie ma 5,4 proc. Polaków i 6,8 proc. Polek z dyplomem, podczas gdy wśród osób ze średnim wykształceniem bezrobocie sięga 16 proc., a z wykształceniem podstawowym – około 27 proc.
W Polsce, inaczej niż w innych krajach OECD, osoby starsze nie „uciekają” od bezrobocia przez podjęcie studiów i podniesienie swoich kwalifikacji. Wzrost liczby studentów to efekt zwiększenia liczby młodych ludzi, którzy po maturze idą na studia. Nie ma jeszcze na dużą skalę zjawiska podejmowania studiów przez osoby w wieku 40 – 50 lat — ubolewają autorzy raportu.
T. Sz.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach