13 czerwca 2007 r.
Gorączka budowlana ogarnęła całą Polskę. Prywatni inwestorzy wznoszą domy, bo głód mieszkań jest ogromny. Premier osobiście nadzoruje budowę obiektów związanych z Euro 2012, bo lubi nadzorować i stać na czele. Ministerstwo Pracy nerwowo szuka budowlańców za wschodnią granicą, bo nasi wyjechali w przeciwnym kierunku. Wicepremier Gosiewski nocami studiuje zasady funkcjonowania gospodarki socjalistycznej, bo obiecał znaleźć sposób na obniżenie cen cegły. Nawet Ministerstwo Sprawiedliwości poddało się panującym trendom. I buduje więzienia.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Plan przewiduje stworzenie do 2009 roku ponad 17 tysięcy nowych miejsc dla skazanych. Obecnie mamy 156 zakładów karnych – wszystkie przepełnione. Powinniśmy zatem się cieszyć. Więzienia to – podobnie jak stadiony i hotele – nowe miejsca pracy. A także szansa dla okolicznych firm, które będą dostarczać żywność, odzież czy środki czystości. W dodatku, część zakładów ma być oddana w prywatne ręce. Kroi się naprawdę dochodowy interes. A jeśli jeszcze minister Ziobro wróci do swojego pomysłu obciążenia więźniów kosztami utrzymania...
Odnośnie stadionów i hoteli budowanych na Euro 2012 wyrażana jest wątpliwość, czy po mistrzostwach zdołamy je zapełnić. W przypadku zakładów karnych takich obaw nie ma. Dlaczego? Prof. Andrzej Zoll powiedział: „Polski kodeks karny należy do najbardziej rygorystycznych w Europie. Ilu ludzi się u nas aresztuje? Ilu siedzi w więzieniach? Znacznie więcej niż w innych krajach europejskich”.
No tak – inni mają sportowców i turystów, my – skazanych. W kraju, w którym można zostać zamkniętym w areszcie za podejrzenie przyjęcia 50 zł łapówki (niedawny przypadek lekarki z Jaworzna), w którego parlamencie zasiada poseł pragnący posiadaczy świerszczyków wsadzać na 2 lata za kraty, więzienia zawsze będą przepełnione. Ktoś, kto zainicjowałby wywrotową debatę na temat idei odosobnienia – że powinno być ono obroną społeczeństwa przed jednostkami naprawdę groźnymi, a nie metodą dyscyplinowania każdego, niezależnie od zagrożenia, jakie stwarza – zostałby żywcem pożarty przez niektórych polityków. Bo mówienie o zaostrzaniu kar gwarantuje wzrost słupków popularności w sondażach. No, a zakłady karne to taki dobry interes...
Danuta Graj
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach