28 marca 2007 r.
Janusz Palikot, szef lubelskiej PO, spełnił swoje groźby i złożył do zarządu krajowego partii wniosek o usunięcie Jana Rokity z Platformy. Zdaniem posła, Rokita „szkodzi partii", a jego wypowiedzi podważają wiarygodność Donalda Tuska i zacierają stopniowo granicę pomiędzy PO a PiS.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Treść tego wniosku dostanie sąd partyjny. Mam nadzieję, że to nie przewodniczący partii i nie Jan Rokita zdecydują o tym, czy ktoś łamie prawo, czy nie, i zdecyduje o tym sąd koleżeński. Ponieważ Jan Rokita wielokrotnie złamał statut w ostatnich kilku miesiącach, jestem pewien, że zostanie usunięty z partii — powiedział dziennikarzom w Sejmie Palikot.
Jak dodał, ludzie tacy jak Jan Rokita czy Jarosław Gowin, „zbijają kapitał polityczny na ciągłym dyskutowaniu o tym, jakie problemy wewnętrzne ma Platforma”.
Poseł wytłumaczył, że temat usunięcia Rokity wielokrotnie podejmował na zamkniętych posiedzeniach PO, ale nie przyniosły one skutku i dlatego zdecydował się upublicznić sprawę. Zaznaczył, że jego wniosek cieszy się dość dużym poparciem wśród partyjnych kolegów.
— Dostałem w ciągu ostatnich dwóch dni setki SMS-ów, informacji o tym, że wreszcie ktoś się zabrał za porządek w Platformie Obywatelskiej — oświadczył Palikot.
Szef Platformy, Donald Tusk, jest zdziwiony śmiałymi zarzutami Palikota. Uważa też, że tylko zarząd PO może zadecydować o usunięciu członka partii.
Główny zainteresowany, Jan Rokita, bagatelizuje sprawę i nie ma zamiaru w żaden sposób szukać na Palikocie odwetu.
Z komentarzem w sprawie sytuacji zachwiania wewnętrznej równowagi w Platformie pospieszył natomiast premier Jarosław Kaczyński.
— Platforma to formacja sztuczna; takiej wojny w partii opozycyjnej, jak teraz w Platformie Obywatelskiej, to jeszcze nie było — dowodził premier.
— Zbyt szerokie spektrum poglądów, ludzi, życiorysów znajduje się w tej formacji. Z jednej strony jest siła, nawet grupa, której bardzo blisko do SLD, która wyraźnie zamierza rządzić z SLD, (...) a z drugiej strony są ludzie, którzy mają jednak inne poglądy, np. mogą być krytyczni wobec PiS, ale jednak nie są bliscy SLD — powiedział Kaczyński w Sejmie.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach