Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


16 kwietnia 2007 r.

Polityczne echa odejścia Marka Jurka

Decyzja Marka Jurka o odejściu z PiS-u i rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu wywołała szereg komentarzy. Nie milkną głosy koalicjantów i opozycji. Poniżej przedstawiamy niektóre z nich.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Zdaniem posłów Prawa i Sprawiedliwości decyzja Marka Jurka nie zagraża ani przyszłości koalicji, ani samej partii.

Marek Kuchciński, przewodniczący klubu parlamentarnego PiS, powiedział, że będzie robił wszystko, aby pozostawić „swojego marszałka” w PiS-ie.

— To jest przykra dla nas wiadomość. Jednak wiara czyni cuda. Wierzymy, że być może jeszcze pan marszałek zmieni swoją decyzję. Jeśli tego nie zrobi, będziemy musieli się zastanowić nad nową sytuacją, ale w tej chwili skupiamy się na tym, by odwieść marszałka od tej decyzji — zaakcentował Kuchciński. — Myślę, że zaistniała sytuacja wymaga czasu, kilku dni na uspokojenie, na zastanowienie się (...). Musimy myśleć o skutkach, a nie kierować się emocjami — dodał polityk.

Przemysław Gosiewski oznajmił, że jego partii nie grozi rozłam. — Wydarzenia te są bardzo poważne, nie lekceważę ich znaczenia, ale nie jestem zwolennikiem czarnych scenariuszy mówiących o tym, że jest to podstawa do rozpadu PiS-u — mówił dla Kuriera TVP3. — Nazwałbym to sporem w rodzinie — zażartował.

Stwierdził też, że w dzisiejszej Polsce nie ma zaplecza społecznego dla formacji, która stałaby między PiS a LPR, ponieważ żadna z tego typu partii nie jest w stanie być bardziej radykalna niż Liga Polskich Rodzin. Tworzenie takiej formacji, w opinii Gosiewskiego, byłoby więc działaniem niemającym odniesienia do poparcia wyborczego.

Zdziwienia poczynaniami marszałka nie krył wicepremier Roman Giertych. — Jestem trochę zaskoczony sytuacją w Prawie i Sprawiedliwości. Nie było moim celem, by ochrona życia i praca nad zmianą konstytucji stanowiła pretekst do budowania przez niektórych własnej pozycji. Różnice w polityce są rzeczą naturalną, nie ma co z tego powodu dramatyzować — podkreślił lider LPR w „Sygnałach Dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

Partyjny kolega Giertycha Wojciech Wierzejski zapewnił natomiast, że Liga, podobnie jak i cała koalicja, jest za tym, aby Marek Jurek pozostał na stanowisku marszałka i w samej partii. Zdaniem Wierzejskiego żadne animozje polityczne nie mogą przeszkodzić w tym, aby koalicja działała sprawnie.

— Marek Jurek zapowiada, a jest osobą poważną i odpowiedzialną, że nawet gdyby wyszedł z kilkoma posłami, nie wpłynie to na jego relacje z rządem (...), nie zagrozi koalicji — mówił polityk LPR.

Pytany, czy jest możliwe zbliżenie Jurka do LPR, odpowiedział, że marszałek od wielu miesięcy jest bliżej Ligi w sensie ideowym, światopoglądowym, programowym, bo zawsze głosił hasła tradycyjne, konserwatywne, patriotyczne, chrześcijańskie, za rodziną, za życiem.

— Natomiast politycznie ciągle jest bliżej Prawa i Sprawiedliwości. Korzeniami jest w PiS-ie. W związku z tym nie wydaje mi się możliwe, żeby nastąpiło jakieś zbliżenie między Markiem Jurkiem i LPR. (...) Wolelibyśmy, aby PiS przetrwał w obecnej formie, bo to gwarantuje stabilność. Jeżeli jednak Jurek zdecyduje się utworzyć nowe koło, będziemy z nim współpracowali, ale jako z niezależnym podmiotem — dodał Wierzejski.

Według opozycji nic wielkiego się nie stanie, jeśli Marek Jurek odejdzie.

Bronisław Komorowski uważa, że Jurek ma szansę utworzyć bardzo silny fundamentalistyczny blok prawicy. Jeśli go nie stworzy, to jedynie może stworzyć słabą małą frakcję w samym PiS-ie.

— Sytuacja jest nieprzewidywalna, dlatego że tutaj nie jest realizowany żaden wydumany scenariusz, tylko grają emocje. Niewątpliwie emocjonalna była decyzja marszałka Jurka, ale w polityce emocje czasami okazują się ważniejsze od kalkulacji politycznej — mówił Komorowski. — Pęknięcie fundamentu ideowego Prawa i Sprawiedliwości jest faktem i tego nie da się już naprawić, ale z pękniętymi fundamentami w polityce można funkcjonować, można rządzić, bo takim najlepszym spoiwem, cementem jest chęć dalszego posiadania władzy — stwierdził polityk PO.

Zdaniem Jana Rokity konsekwencje odejścia Marka Jurka nie są wcale łatwe do przewidzenia.

— Z pewnością dwie rzeczy mają swoje polityczne znaczenia kluczowe. Krótkoterminowo to, że PiS będzie musiało albo zaakceptować marszałka Sejmu nie ze swojej partii, co będzie dla PiS-u dużym upokorzeniem, albo będzie musiało płacić LPR i Samoobronie za wybór nowego marszałka. Innymi słowy, grozi kryzys PiS-owi, związany z obsadzeniem funkcji marszałka Sejmu. Albo kryzys, albo upokorzenie. (...) Natomiast długoterminowo to jest pierwsze tego rodzaju zdarzenie, które kwestionuje twarde władztwo braci nad PiS-em. Można powiedzieć, że PiS to byli do tej pory bracia i reszta. W zasadzie odkąd pojawił się ten list kilkudziesięciu posłów wzywający do odrzucenia poprawek Lecha Kaczyńskiego, a potem nastąpił rozłam, to widać, że ten wewnętrzny zamordyzm w partii zaczyna powodować pęknięcia. I to jest na dłuższą metę — powiedział jeden z czołowych polityków Platformy w „Salonie Politycznym Trójki”.

W ocenie Hanny Gronkiewicz-Waltz rezygnacja marszałka znacznie nadweręży autorytet premiera i może zagrozić kompletnym bezwładem rządów PiS-u.

— Gdybym ja była na miejscu Kaczyńskiego, to bym wszystko zrobiła, żeby Jurek wrócił do PiS-u. Jarosław Kaczyński nie jest w stanie bez tej grupy posłów i bez pewnego autorytetu Marka Jurka rządzić (...). Premier nie ma wyjścia, tylko go na kolanach prosić, żeby wrócił, bo inaczej ta porażka premiera, i też w jakimś sensie prezydenta, będzie utrwalona i zapamiętana. Kaczyński nie może sobie pozwolić na taki luksus, żeby dryfować jeszcze dwa i pół roku z tymi posłami, którzy już wyraźnie się go nie słuchają i nie uznają jego autorytetu — mówiła prezydent Warszawy w Radiu TOK.

Dodała, że w jej ocenie Marek Jurek nie był dobrym marszałkiem, gdyż naginał regulamin.

— Był posłusznym wykonawcą instrukcji (...). W moim odczuciu wielokrotnie łamał regulamin, bo te same ustawy były wielokrotnie poddawane pod głosowania. Był bardzo posłusznym marszałkiem, bez żadnego swojego autorytetu. Niemniej jednak w pewnych środowiskach Marek Jurek ma autorytet, kiedyś jako opozycjonista, potem jako człowiek konsekwentnie ideowy, broniący swojego zdania. Można nie podzielać jego racji, ale tak trzeba jego sylwetkę widzieć. Ja byłam zaskoczona, znając go trochę z wcześniejszego życia publicznego, że jest jak plastelina w rękach lidera PiS-u – oceniła Gronkiewicz-Waltz.

(M.S.)




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach