7 września 2010 r.
Fiskus bierze się za rodziców, którzy twierdzą, że samotnie wychowują dzieci, mimo że żyją w nieformalnych związkach – donosi portal dziennik.pl. By jednak udowodnić, że podatnicy kłamią, urzędnicy muszą zdobyć konkretne dowody, że rodzice z kimś ułożyli sobie życie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
W jaki sposób? Nie da rady, trzeba w miasto pójść i kontrolować. Potem jeszcze udowodnić, że Heniek, który drzwi otworzył i do którego dziecko mówi tato lub wujku, to tylko kolega z pracy, który przyszedł naprawić zlew samotnej koleżance. Urzędnicy będą więc musieli nawiązać kontakt werbalny z kontrolowanym. Zadać kilka pytań. Kontrolowany będzie musiał na te pytania odpowiedzieć. Może być niezręcznie.
Poniżej zamieszczam kilka zwrotów- wytrychów. Myślę, że taki słowniczek może się bardzo przydać w przełamywaniu lodów pomiędzy bezdusznym urzędnikiem a ledwo wiążącą koniec z końcem samotną matką.
- Dzień, dobry, zastałem Jolkę? – kiedy urzędnik chce być grzeczny.
- Agnieszka już tu nie mieszka- kiedy drzwi przypadkowo otworzył Heniek.
- Who’s f….ing is Alice? – to samo, tylko drzwi otwiera Henry.
- Nikto ne je doma- to zdanie na blachę musi wykuć latorośl samotnie wychowywana.
- Komary rypią, wejdźmy do środka- kiedy samotna matka mieszka na Mazurach.
- Dzień dobry, czy ma pani suchy chleb dla konia?- zdanie otwierające dla urzędnika dorabiającego po godzinach.
- Przepraszam, czy tu biją? – kiedy drzwi otwiera Heniek z petem w ustach, puszką piwa w dłoni, podkoszulku i z trzydniowym zarostem.
- Nie chce mi się z tobą gadać- Również dla Heńka, tyle, że po takim dictum koniecznie trzeba trzasnąć drzwiami i zostawić urzędnika w głębokim oszołomieniu.
- Spieprzaj dziadu – zamiast do widzenia dla wyrobionych politycznie.
- Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co wyciągniesz – urzędnik wzdycha i daje protokół kontrolny do podpisu.
- Klawo jak cholera, Egon – przy kontrolach grupowych.
- Are you talking to me? – mówi zdziwiona samotna matka.
-Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie skąd się wziąłem? – zamiast pokazywania legitymacji służbowej.
– Ktoś pukał?
– Tak, to ja. Dzień dobry pani.
– Słucham pana.
– Jestem przyjacielem Ryszarda.
– Dzień dobry, proszę bardzo. Chwileczkę, jakiego Ryszarda? – Podchwytliwe. Samotna matka o mało nie dała się złapać.
- Bo męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać – dla samotnych matek, które potrafią trzepotać rzęsami i uronić łezkę na zamówienie.
- Jestem Polakiem, mam na to papier – dla Heńka pytanego, kto on jest i co on tu robi.
- Nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak na twe babskie łzy – urzędnik wykrył szwindel, ale w środku jest dobrym człowiekiem i stara się pocieszyć.
- Patrz tu jest poduszka i dla ciebie jasiek, wybacz, że nago śpię – ryzykowne ale kuszące dla samotnej matki na dowód, że jest samotna.
- Przeklnę Cię, jeśli postąpisz podle, dziś się za Ciebie modlę, jutro przeklnę Cię- lekka groźba w stronę urzędnika, jak ma sumienie może się wystraszy i odstąpi.
- Tańczę na stole, kieckę zadzieram, depcze butelki, gryzę szkło – dla samotnej matki na pytanie co robi w czasie wolnym.
- Matka, jest tylko jedna – dla latorośli na pytanie kto jeszcze się latoroślą opiekuje.
--I'll be back! – to oczywiście dla urzędnika na do widzenia, kiedy doskonale wie, że Heniek siedzi w łazience, tylko nie wie jak to udowodnić.
Mam nadzieję, że zwyczaj używania cytatów w życiu publicznym szybko się przyjmie. Dlatego też na zakończenie jeszcze propozycja, na początek dla polskich parlamentarzystów:
- Jestem sobie wciąż nieznana, ale to się zmieni, czuję się zaczarowana, nie dotykam ziemi,
Nic nie będzie już jak kiedyś, zaraz się przekonasz, rozsypały się planety, będę dziś szalona. - To dla posłanki Kempy, permanentnie molestowanej emocjonalnie przez posła Sekułę. Zamiast łez.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach