25 sierpnia 2010 r.
Pracodawcy RP protestują przeciwko wykorzystaniu już w tym roku środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Organizacja przypomina, że zgodnie z ustawą systemie ubezpieczeń społecznych pieniądze odkładane w FRD powinny zapewnić wypłacalność Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w okresie poważnych problemów demograficznych. Chodzi o sytuację, kiedy wzrosną obciążenia budżetu związane z przekazywaniem środków do funduszy emerytalnych, wyraźnie spadnie liczba osób płacących składki i zwiększy się liczba osób pobierających świadczenia emerytalno-rentowe.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Pracodawcy przywołują dane GUS, zgodnie z którymi obecnie na jedną osobę pobierającą świadczenia przypadają cztery osoby aktywne zawodowo. Tymczasem już za 20 lat będą to tylko dwie osoby. Wtedy też drastycznie wzrośnie ilość środków potrzebnych do uzupełnienia niedoboru. Według danych ZUS, w grudniu 2009 r. na koncie FRD było 7,3 mld zł, a w sierpniu tego roku już 12,7 mld zł. Rząd szacuje, że w tym roku trafi do funduszu jeszcze 9,5 mld zł. Oznacza to, że po przekazaniu części pieniędzy do FUS na koncie pozostanie jeszcze około 13,3 mld zł. Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych, do FRD trafia 40 proc. przychodów brutto z prywatyzacji. Przychody te nie będą jednak utrzymywały się długo, a gdy spadną, wzrost kapitału zgromadzonego w FRD będzie bardzo powolny.
Zdaniem Pracodawców RP, wykorzystanie już teraz środków z Funduszu Rezerwy Demograficznej jest nieprzemyślane i niebezpieczne dla przyszłych emerytów. – Nie wolno w celu doraźnego łatania dziury budżetowej wydatkować tak olbrzymich oszczędności zgromadzonych w FRD – przekonuje ekspert Pracodawców RP, Grzegorz Byszewski. Podkreśla, że fundusz jest zarządzany przez niezależną firmę, która lokuje jego aktywa w instrumentach dozwolonych ustawą, ale jednocześnie możliwie najbardziej efektywnych. Pozwoliło to FRD uzyskać nawet wyższą stopę zwrotu niż funduszom emerytalnym, ale oznacza również, że nie ma możliwości szybkiego wycofania się z tych inwestycji.
Struktura aktywów z końca grudnia 2009 r. pokazuje, że aż 4,8 mld zł zainwestowano w obligacje skarbowe. Wycofanie się z tej inwestycji oznaczałoby, że albo budżet państwa będzie musiał je wykupić, albo znajdą się na nie nabywcy na rynku. Tylko około 0,67 mld zł z rezerwy znajduje się w depozycie albo gotówce, pozostała kwota została ulokowana na giełdzie (0,7 mld zł) i w bonach skarbowych (1,1 mld zł). Oznacza to, że nie ma możliwości szybkiego i opłacalnego wycofania się z inwestycji, aby od września móc z tych pieniędzy wypłacać świadczenia. FRD poniesie więc dodatkowe koszty związane z szybkim i nieopłacalnym wyprzedawaniem akcji w okresie stosunkowo niskich notowań, będzie musiało też znaleźć nabywców na obligacje i bony skarbowe.
Pracodawcy RP podkreślają, że Fundusz Ubezpieczeń Społecznych ma możliwość otrzymywania nieoprocentowanej pożyczki i dotacji z budżetu państwa i – zdaniem organizacji – tam należy szukać dalszego finansowania świadczeń emerytalnych. Z punktu widzenia interesu ubezpieczonych oraz bezpieczeństwa finansowego FUS drastyczne ograniczenie środków na koniec FRD jest polityką krótkowzroczną i nieodpowiedzialną – oceniają Pracodawcy RP. Za 20 lat, w znacznie trudniejszych czasach, pełną odpowiedzialność za płynność FUS będzie musiał wziąć budżet państwa – przestrzegają.
T.Sz., PRP
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach