Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


5 listopada 2009 r.

Precz z bandytami!

Nadgorliwość jest gorsza od sabotażu. Zużyte ale prawdziwe, o czym przekonałem się dziś waląc wulkanizatora w czoło klapą bagażnika, w którym usiłował pomieścić letnie opony. Na szczęście nie policzył dodatkowo za ślicznie rozwijającą się śliwę, ale już nigdy nie będę się mieszał w robotę, o której nie mam pojęcia.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Nie wiem, czy burmistrz Prudnika ( opolskie) opony już wymienił na zimowe, ale w nadgorliwości jest lepszy ode mnie. Przejęty apelem premiera Tuska o urwaniu hazardowej hydrze łba i jedynej rączki, postanowił pomóc premierowi jak tylko może. Ponieważ nie za wiele w tej kwestii Polska gminna może, to burmistrz wpadł na pomysł przebiegły: podnieść czynsz o 100 % w lokalach, w których jednoręcy bandyci stoją. Co ta surowa, czynszowa akcja może przyniesie? Kompletnie nic, za to jak propaństwowo się od razu zrobiło. Bo od kilku dni automaty do zjadania pieniędzy są w odstawce. Niby jeszcze legalne, ale generalnie mają przechlapane. Burmistrz Prudnika może być dumny: ustawy jeszcze nie ma a Prudnik już wojnę rozpoczął, dzięki czemu rachu, ciachu hazard w tym miłym miasteczku splajtuje szybciej, niż posłowie wprowadzą poprawki do ustawy.


Nabijam się? Oczywiście, że tak. Automaty stoją na dworcach kolejowych na przykład. A te do gmin nie należą. Stoją sobie też w lokalach prywatnych, które do gmin również nie należą, ba nawet w spółdzielczych sobie stoją i za nic mają pohukiwania burmistrza o podwyżce czynszów.


Ta informacja z Polski lokalnej niesie jednak o wiele bardziej niebezpieczną myśl, która, obawiam się w wielu głowach od czasu, do czasu kiełkuje i to bez względu na polityczne sympatie. Ręczne sterowanie! Boże, poczuć się na chwilę demiurgiem, nawet małym, lokalnym, zamieszać kijem w rzece. Decydować do której można sprzedawać piwo, a do której prowadzić zakład wędliniarski. Dziś podniesiemy czynsz za hazardzik jutro okaże się, że zakład ślusarski hałasuje i ślusarzom też podniesiemy, a jak piekarz zapiecze mysz w grahamce, to na znak walki z nierzetelnym rzemiosłem podniesiemy i piekarzom. Bo to potrafimy znakomicie. Jak się wali hala targowa, cała Polska sprząta dachy, jak pali się socjalna kamienica, Polskę ogarnia szał sprawdzania instalacji elektrycznych, ucieknie pedofil z więzienia, już premier chemicznie kastruje, Krzycho zadzwoni do Zbycha i w płomiennym przemówieniu okazuje się, że automat to twój wróg. I zawsze znajduje się jakiś nadgorliwy naiwniak, który daję się do owczego stada zapędzić.


Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach