Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


27 lipca 2007 r.

Premier: Jestem cierpliwy do czasu

— Ja jestem człowiekiem bardzo cierpliwym, ale w pewnych warunkach działać się po prostu nie da — mówi premier Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Dziennika”. — Nie godzimy się na zablokowanie walki z korupcją na wyższych szczeblach władzy — dodaje Kaczyński. — Nie zrezygnujemy z powołania komisji śledczej w sprawie CBA — odpowiada Andrzej Lepper.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Premier ubolewa


Zdaniem premiera przyszłość koalicji zależy teraz tylko i wyłącznie od Ligi i Samoobrony. — Jeśli nadal będą kontynuowane nieodpowiedzialne działania poszczególnych ministrów albo będą proponowane nam osoby w rodzaju pana Sikory na ministra rolnictwa, to trudno sobie wyobrazić dalszą współpracę. Koalicjanci nie mogą składać do Trybunału wniosków o uchylenie legalnie wydanych rozporządzeń Rady Ministrów czy urządzać konferencji z atakami na minister spraw zagranicznych, która znakomicie wykonuje swoje obowiązki — stwierdził szef rządu.


— Jeżeli całkowicie legalne działanie przeciwko bardzo wysokiej rangi urzędnikowi państwowemu ma prowadzić do powołania komisji śledczej w Sejmie, to jest to coś, czego nie możemy zaakceptować. Nasze życiorysy przed, jak i po 1989 w najmniejszym stopniu nie uzasadniają podejrzliwości, z jaką jesteśmy traktowani. A jest tak, że my jesteśmy wciąż o coś podejrzewani, zaś ci, których życiorysy prowadzą do wielu znaków zapytania, w sferze podejrzenia się nie znajdują — ubolewa Jarosław Kaczyński.


Lepper nie ustąpi


— Zgadzamy się na wszystkie warunki postawione przez premiera, poza jednym — rezygnacji z komisji śledczej — powiedział Andrzej Lepper. Według szefa Samoobrony w umowie koalicyjnej nie ma mowy o komisji śledczej, więc wniosek o jej powołanie nie musi być uzgadniany z PiS. — Jeśli z powodu komisji premier zdecyduje o wcześniejszych wyborach, to PiS zerwie umowę koalicyjną i musi wziąć za to pełną odpowiedzialność — stwierdził Lepper.


Wydaje sie jednak, że Samoobrona nie ma już nadziei na trwałość koalicji, skoro jej szef sugeruje, że Jarosław Kaczyński mógłby stanąć przed Trybunałem Stanu. — PiS boi się komisji, bo mogłaby obnażyć nieprawidłowości w działaniu CBA, poszczególnych członków rządu i samego premiera, co mogłoby doprowadzić do postawienia tych osób przed Trybunałem Stanu — mówi.


Zdaniem Leppera komisja powstanie mimo sprzeciwu PiS, ponieważ sprawa prowokacji CBA musi zostać wyjaśniona do końca. — To była nagonka. Po to, by Leppera wyeliminować z polityki — twierdzi stanowczo były minister rolnictwa.


Premier działa

 

Tymczasem mimo medialnych przepychanek wydaje się, że czas obecnej koalicji skończył się definitywnie. Polityk z kierownictwa PiS ujawnił „Dziennikowi", że wnioski o odwołanie koalicyjnych ministrów są już gotowe, znani są nawet ich następcy.


Pewnym ministrem rolnictwa jest Wojciech Mojzesowicz. To jego aktywność w kampanii wyborczej 2005 r. przyczyniła się do wygranej PiS na wsi. PiS nie szuka następców ministra budownictwa Andrzeja Aumillera i gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego. Te resorty mają być zlikwidowane i znów połączone z transportem w resort infrastruktury. Zajmie się nim Jerzy Polaczek.


Pilnie strzeżona jest tajemnica, kto zastąpi w resorcie edukacji Romana Giertycha. Prawdopodobnym kandydatem jest Jarosław Zieliński, który odszedł ze stanowiska sekretarza stanu, gdy ministrem został lider LPR. — Ale jest też opcja bardzo poważnego nazwiska z tytułem profesorskim — twierdzi informator „Dziennika".


Podobno znany jest też następca Anny Kalaty w resorcie pracy. Według wysoko postawionego polityka PiS miałby to być Ryszard Bugaj, były założyciel Unii Pracy. Ten jednak zaprzecza, twierdząc, że nikt mu ostatnio takich propozycji nie składał.


Poza zmianami związanymi z końcem koalicji przed ewentualnymi wyborami możliwa jest roszada w Ministerstwie Środowiska. Według informacji „Dziennika" Jana Szyszkę miałby zmienić były szef jego gabinetu politycznego — Konrad Tomaszewski.

 

(źródło: „Dziennik”)


(A.P.)


 

 



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach