Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


19 lipca 2007 r.

Premier: O werdykt historii jestem spokojny

Podsumowując rok swojej działalności na stanowisku szefa rządu, Jarosław Kaczyński stwierdził w „Sygnałach Dnia”, że historia z pewnością doceni wkład jego ekipy w normalizowanie sytuacji w Polsce.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Premier tłumaczył na radiowej antenie, że nie wystarczy zmienianie mechanizmów działania instytucji III RP, ponieważ z samej zasady są one szkodliwe. — Jeżeli się nie podważy pewnego modus operandi — sposobu działania w naszym życiu publicznym i gospodarczym, a w szczególności na styku życia publicznego i gospodarczego, to to nic nie pomoże, bo to modus operandi jest się w stanie przystosować do wszelkich mechanizmów i bardzo łatwo zresztą te mechanizmy, można powiedzieć, wykrzywia — mówił J. Kaczyński. — Przede wszystkim zostanie to, że praktyka w różnych dziedzinach życia publicznego się zmieniła wyraźnie — podsumował.


Premier ujawnił część „warunków dobrego rządzenia", które dziś zostaną przedstawione koalicjantom jako swoiste ultimatum. Przede wszystkim oczekuje od Samoobrony i LPR popierania wniosków o uchylenie immunitetów poselskich, drugi warunkiem jest odstąpienie od zamiaru powołania komisji śledczej w sprawie prowokacji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.

 

Jarosław Kaczyński nie wierzy w skuteczność rządu mniejszościowego, jego zdaniem nie wytrzymałby on zmasowanego ataku opozycji. Nie widzi także możliwości współpracy z Platformą Obywatelską. — To jest partia, która w pewnym momencie, troszkę wbrew swoim korzeniom, zaczęła robić wrażenie partii, która może się zaangażować w budowanie rzeczywistości nowej, IV Rzeczypospolitej, zresztą to sformułowanie, co prawda znane w naszym kręgach już od połowy lat 90., publicznie szerzej znane stało się po artykule pana Śpiewaka, ale po roku 2005, po wyborach zaczęła się, nazwę to tak, degrengolada tej partii w stronę pozycji w istocie SLD-owskich, obrony III Rzeczypospolitej. To jest dzisiaj sojusznik LiD-u — stwierdził.


Prezes PiS nie widzi także większego zagrożenia ze strony połączonych sił Samoobrony i LPR, czyli LiS-u. — Nazwa jest piękna — LiS, nazwa jest piękna. Ale takie drapieżne kaczory potrafią porwać lisa, unieść w powietrze i później los lisa jest ciężki — podsumował.


(A.P.)






Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach