15 maja 2007 r.
— Ta ustawa jest w tej chwili w ogóle niemożliwa do zastosowania — powiedział we wtorek Jarosław Kaczyński. W porannych „Sygnałach dnia” skomentował obecną sytuację wokół ustawy lustyracyjnej. Potwierdził, że będzie dążył do zmiany konstytucji, która pozwoli przeprowadzić lustarcję bez udziału Trybunału Konstytucyjnego.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Premier będzie zmierzał do zmiany konstytucji, aby doprowadzić do szybkiego uchwalenia lustracji. Nowa ustawa ma szansę powodzenia „tylko w takim trybie, który doprowadza do tego, że Trybunał nie będzie mógł tej sprawy podjąć” — powiedział premier.
Zmiana konstytucji wymaga 2/3 głosów w Sejmie. Dlatego premier chce pozyskać głosy Platformy Obywatelskiej. — Jeżeli Platforma odmówi tej drogi konstytucyjnej, to znaczy, że jest przeciwko lustracji i przeciwko otwarciu archiwów, bo w oczywisty sposób z obecnego wyroku wynika, że to zostanie zakwestionowane przez Trybunał — powiedział premier. Sytuację określił mianem „momentu próby” dla ugrupowania Donalda Tuska.
Jarosław Kaczyński uznał za konieczną zmianę trybu wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał powinien składać się z osób, które nie mają i nie miały żadnych związków z polityką. Trybunał powinien też działać według ściśle określonych reguł. Wprowadzenie takich rozwiązań umożliwia jedynie zmiana konstytucji. — To nie jest właściwy moment, ale ta sprawa powinna wrócić, kiedy będziemy mieli możliwość głębszego zastanowienia się. (...) Ale dzisiaj nie widzę takich szans — powiedział premier.
— W kategoriach porażki jakiejś partii, jakiejś formacji nie można tego rozważać — mówił o wyroku Trybunału Jarosław Kaczyński. Przypomniał, że za ustawą lustracyjną głosowały także inne partie.
— A jeżeli dzisiaj Platforma o tym zapomina, no cóż, bardzo nieładne i skrajnie wpisujące się w niedobrą socjotechnikę tej partii, ale to bez żadnych podstaw — skomentował.
Premier odniósł się też do zarzutów opozycji, że celowo opóźnia publikację orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. — Nie ukrywam, że nie mam ani żadnego politycznego, ani prawnego tym bardziej zobowiązania do tego, żeby się w tym momencie spieszyć. Rzecz idzie normalnym torem — powiedział Kaczyński. — Z naszego punktu widzenia to jest po prostu jeden z aktów, który musi być w odpowiednim trybie ogłoszony, ale pośpiech, którym kierował się tutaj Trybunał, nie dotyczy nas — dodał. Premier podkreślił, że nie ma żadnego interesu w opóźnianiu publikacji.
Z bardzo ostrą krytyką spotkał się Adam Michnik, który wczoraj opowiedział się za opublikowaniem archiwów i ukróceniem „wszechwładzy koszmarnej policji” czyli IPN. — To wczorajsze zaskakujące wystąpienie Adama Michnika wpisuje się po prostu w plan SLD — skomentował. — To, że Adam Michnik jest człowiekiem w istocie z tej samej formacji co SLD, to jest od wielu lat zupełnie oczywiste — podkreślił Kaczyński. Chodzi o propozycje SLD, które chce likwidacji IPN. Premier podważył też opozycyjną przeszłość Michnika. — Jest pytanie: o co walczył? Mówiąc najkrócej, czy walczył o zwycięstwo „Puław” nad „Natolinem”, czy o niepodległą Polskę? To jest pytanie, na które by trzeba było sobie dzisiaj, biorąc pod uwagę jego aktywność w ciągu ostatnich osiemnastu, co najmniej osiemnastu lat, odpowiedzieć — podkreślił.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach