8 listopada 2007 r.
Andrzej Lepper złożył dziś zeznania w łódzkiej prokuraturze w sprawie tzw. seksafery w Samoobronie. Prokuratura postawiła mu dwa zarzuty.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Lepper był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego. Po wyjściu z przesłuchania były wicepremier powiedział dziennikarzom, że jednym z zarzutów przedstawionych przez prokuraturę jest „nakłanianie do czynności seksualnych" Anety Krawczyk. Drugi zarzut dotyczy roku 2002, kiedy to lider Samoobrony wraz ze Stanisławem Łyżwińskim miał nakłaniać inną kobietę do czynności seksualnych, wykorzystując stopień zależności zawodowej.
Andrzejowi Lepperowi grozi do ośmiu lat więzienia. — Pan Lepper złożył mało obszerne zeznania. Odmówił odpowiedzi na pytania prokuratora i obrońcy — poinformował Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej prokuratury. Jak dodał, do tej pory zarzuty w sprawie tzw. seksafery zostały postawione pięciu osobom.
Lepper: Jestem niewinny
Lider Samoobrony przed godz. 13:00 opuścił łódzką prokuraturę. Według adwokatów, prokuratura zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tys. zł. Mecenas Piotr Dzięciołowicz zapowiedział odwołanie się od tej decyzji.
— Jestem niewinny — oświadczył Lepper. — Pani Aneta Krawczyk uchodzi dla prokuratury za osobę wiarygodną. Kobieta, która mówi, że być może ojcem jej dziecka jest przygodnie spotkany mężczyzna na dworcu w Piotrkowie — stwierdził po przesłuchaniu były wicepremier.
— Nigdy nie miałem żadnych kontaktów z panią Krawczyk. Nigdy — zarzekał się Lepper. Pytany, dlaczego postawiono mu zarzuty, odpowiedział: „prokuratura tak chce."
Przesłuchanie byłego wiceministra rolnictwa było możliwe, bo od poniedziałku nie chroni go już poselski immunitet. Datę przesłuchania ogłosił sam lider Samoobrony na konferencji prasowej. Lepper podkreślił, że nie ma żadnego podejrzenia, że będzie mataczył w sprawie.
— Sam się w niedzielę zgłosiłem, żeby prokurator zakończył ten chocholi taniec i jak najszybciej rozpoczął się mój proces. Chcę być jak najszybciej osądzony — mówił szef Samoobrony.
***
Śledztwo w sprawie wykorzystywania kobiet przez polityków Samoobrony wszczęto w grudniu po publikacji „Gazety Wyborczej". Do tej pory przesłuchano ponad 220 osób. Zarzuty przedstawiono czterem osobom: dwóm byłym działaczom Samoobrony z Myślenic i Tomaszowa, byłemu posłowi Stanisławowi Łyżwińskiemu oraz jego byłemu asystentowi Jackowi P., którego proces już toczy się przed piotrkowskim sądem.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach