21 maja 2007 r.
Otrzymaliśmy od Pana Jacka Chołoniewskiego materiał zawierający autorską propozycję reformy systemu emerytalnego i podatkowego. Zapraszamy naszych Czytelników do lektury i dyskusji oraz oceny rozwiązań zawartych w publikowanym artykule.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Propozycja reformy systemu emerytalnego i podatkowego
Autor: Jacek Chołoniewski
W tekście tym przedstawiam zarys reformy systemu ubezpieczeń społecznych powiązanej z reformą systemu podatkowego. Zachęcam do dyskusji na ten temat i do kontaktu ze mną wszystkich zainteresowanych. Moje dane kontaktowe podane są na końcu tego tekstu.
Słabości obecnego systemu ubezpieczeń społecznych
Składki na ZUS są bardzo wysokie, co powoduje, że praca w Polsce jest droga. Zniechęca to pracodawców do zatrudniania pracowników. Zniechęca też ludzi do podjęcia pracy gdyż wysoka składka na ZUS odbiera im znaczną część należnych im pieniędzy. Wysokie składki na ZUS powodują, że opłacalna staje się praca na czarno.
|
Jacek Chołoniewski |
Ale nawet tak wysoka jak obecnie składka na ZUS nie zapewnia wystarczających środków na wypłaty świadczeń. Postał deficyt, który musi być finansowany pożyczkami i dotacjami z budżetu. Z powodu malejącej liczby pracowników i rosnącej liczby emerytów deficyt ten będzie się w przyszłości pogłębiał.
Stopień obciążenia składkami na ZUS jest bardzo nierównomierny. Faworyzuje on pewne grupy pracujących, a inne nadmiernie obciąża. Najbardziej obciążeni są właściciele małych, najczęściej jednoosobowych firm, dla których składka na ZUS stanowi ogromny, często niemożliwy do udźwignięcia ciężar. Stanowi to bardzo silną barierę przed podejmowaniem działalności gospodarczej.
Sposób obliczania należności dla ZUS-u jest bardzo skomplikowany. Opłaty na ZUS są złożone z wielu zmiennych elementów, a dodatkowo jeszcze niektóre części składki są płacone po połowie przez pracownika i pracodawcę, niektóre tylko przez pracownika, a jeszcze inne tylko przez pracodawcę. Dodatkowo składka na ZUS płacona przez małych przedsiębiorców liczona jest od dwóch różnych podstaw. Część tej składki wlicza się w koszty działania firmy ,a część odlicza od podatku. Trzeba wypełniać wiele skomplikowanych formularzy.
Ta bardzo skomplikowana obsługa systemu ZUS-u, którą obarczono przedsiębiorców, jest równie destrukcyjna jak nadmierna wysokość składek.
Zasady, na których będzie się opierać nowy system
Składka na ZUS będzie znacznie obniżona.
Obliczanie składki na ZUS i formalności związane z jej wpłatą będą w sposób istotny uproszczone.
ZUS będzie obsługiwał zbieranie składek emerytalno-rentowych i ich późniejsze wypłaty w formie emerytur i rent. Pozostałe, obecne teraz w systemie ZUS-u, składniki (ubezpieczenie zdrowotne, wypadkowe, chorobowe itd.) nie będą już wchodzić w skład składki na ZUS.
Nie będzie osobnej składki emerytalnej i osobnej rentowej. Będzie jedna wspólna składka emerytalno-rentowa.
Zniesiona będzie obowiązująca obecnie zasada tak zwanej solidarności międzypokoleniowej, według której obecnie wpłacane składki na ZUS muszą sfinansować bieżące wypłaty emerytur.
Nowy system, jaki proponujemy, dotyczy przede wszystkim systemu ubezpieczeń społecznych. Jednak system ten powinien być dobrze skoordynowany z całym systemem podatkowym. Dlatego przewidujemy wprowadzenie kilku istotnych korekt także do systemu podatkowego.
Wysokość składek na ZUS będzie ściśle związana z wysokością płaconych przez pracowników i małe firmy podatków dochodowych: podatku PIT, ryczałtu ewidencjonowanego i karty podatkowej. Zasady płacenia tych podatków pozostaną zasadniczo niezmienione z jednym wyjątkiem: zostanie całkowicie zlikwidowany
progresywny podatek PIT, a w jego miejsce zostanie wprowadzony liniowy podatek PIT.
W nowym systemie wykorzystamy wszystkie mocne strony obecnego systemu ZUS-u i podatkowego. Mocnych stron jest w obu tych systemach sporo, a ich liczba się stopniowo zwiększa, i oczywiście będą one w nowym systemie zachowane. Tworząc nowy system, staraliśmy się zachować możliwie dużo elementów starego systemu także dlatego, że taka strategia zwiększy prawdopodobieństwo, że nowy system będzie wprowadzony w życie.
Istnieje w polskim, i nie tylko polskim, społeczeństwie bardzo silne zainteresowanie wysokością i pewnością przyszłych emerytur. Powoduje to, że ludzie chętnie akceptują obciążenia, dzięki którym będą otrzymywać w przyszłości emeryturę, która będzie proporcjonalna do płaconych przez nich składek, w myśl zasady: im wyższe składki zapłacę teraz, tym większą będę mieć emeryturę w przyszłości. Pod warunkiem jednak, że będą mieli pewność, że ich składki nie „rozpłyną się”, ale naprawdę „wrócą do nich”, i to w całości, w postaci emerytury.
To społeczne nastawienie będzie w nowym systemie świadomie wykorzystane. Stanie się jego siłą napędową.
Usunięcie z systemu ZUS-u niektórych jego elementów
W nowym systemie składka na ZUS obejmuje tylko składkę emerytalną i rentową. Pozostałe jej składniki (składka zdrowotna, chorobowa i wypadkowa) zostały z niej usunięte, a wydatki oparte dotąd na tych składkach są finansowane z budżetu.
W obowiązującym obecnie systemie składka zdrowotna jest w zdecydowanej większości finansowana kosztem wpływów z podatku PIT. Co więcej — ZUS nie ma żadnego wpływu na wydawanie pieniędzy z tych składek, bo przekazuje je do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Tak więc wyprowadzenie tej składki z daniny, jaką płacimy ZUS-owi, będzie miało głównie znacznie kosmetyczne, formalne.
ZUS nie tylko zbiera składki, ale też obsługuje wypłaty emerytur, rent i zasiłków chorobowych. Te funkcje ZUS-u będzie, oczywiście, wykonywać nadal.
Zniesienie podziału składki na część płaconą przez pracodawcę i przez pracownika
Bilans wszystkich kosztów prowadzenia biznesu, w tym kosztów pracy, a w tym składek na ZUS jest dokonywany zawsze przez pracodawcę. Dla pracownika ważne jest tak naprawdę to, ile dostaje „na rękę”. Dlatego istniejący obecnie podział składki ZUS-u na składniki, z których część jest płacona przez pracodawcę, a część przez pracownika, jest zupełnie zbędną komplikacją niemającą żadnego uzasadnienia. Wprowadzenie tego zróżnicowania w ustawie o ZUS-ie było przejawem naiwności ekonomicznej autorów ustawy, którzy mylnie sądzili, że ustawodawca może decydować o tym, kto ponosić będzie ciężary składki.
Podziału składki na część płaconą przez pracodawcę i przez pracownika w nowym systemie nie będzie. Zmiana ta nie będzie nic kosztować, na jej wprowadzeniu nikt nie straci ani nie zyska. Dzięki niej nastąpi jednak zdecydowane uproszczenie systemu.
Będzie w końcu wiadomo, ile nas właściwie kosztuje składka na ZUS. W obecnym systemie nie jest to jasne.
Zniesienie zasady solidarności międzypokoleniowej
Zasada ta, polegająca na tym, że z obecnie wpłacanych składek finansowane są bieżące wypłaty emerytur, dobrze funkcjonowała w czasach, gdy wciąż rosła liczba ludzi, a więc także pracowników, którzy płacili składki.
Zasady tej w nowym systemie nie będzie. Całość składek emerytalnych będzie zasilać specjalny fundusz (nazwijmy go roboczo Funduszem Emerytalnym), który będzie je przechowywać aż do czasu, gdy zaczną one wracać do ich płatników w postaci emerytur.
Pieniądze te, zanim będą wypłacone, powinny być pomnażane, aby co najmniej zrównoważyć inflację. Jedną z możliwych metod ich pomnażania będzie pożyczanie ich ZUS-owi na bieżące wypłaty. Pożyczka ta będzie oprocentowana co najmniej do wysokości inflacji i gwarantowana przez państwo.
W momencie wejścia w życie nowego systemu (na przykład od 1 stycznia 2008 r.) na konta poszczególnych osób w Funduszu Emerytalnym wpłyną kwoty równe kapitałowi początkowemu wyliczonemu na ten dzień.
Wystarczy 10-procentowa składka na nowy ZUS
Pracujemy około 40 lat, a około 10 lat jesteśmy na emeryturze. Gdyby składka na ZUS była jedynym obciążeniem płacy (zapomnijmy na chwilę o podatku PIT), to wystarczyłoby, aby wynosiła ona 20 proc. płacy brutto, abyśmy mieli takie same dochody („na rękę”) na emeryturze, jak w czasie, gdy pracujemy.
W praktyce składka na ZUS może być o połowę mniejsza i wynosić tylko 10 proc. Jest tak z trzech powodów. Po pierwsze: emerytura nie musi być taka sama jak płaca w okresie aktywności zawodowej, ale może być od niej mniejsza. Po drugie: płace są (i będą także w nowym systemie) obciążone nie tylko składką na ZUS, ale także podatkiem PIT. Po trzecie: w nowym systemie emerytury nie będą obciążone podatkiem dochodowym PIT.
Nie powinny być one obciążane tym podatkiem (tak jak to jest obecnie), gdyż emerytura to nasze własne pieniądze, które wcześniej (przymusowo) odłożyliśmy, aby wróciły do nas na starość. Emerytura jest to więc „dochód”, który przekazujemy samym sobie, i jako taki nie powinien podlegać podatkowi dochodowemu.
W rozdziale „kształt systemu” prezentujemy obliczenia, z których wynika, że składka na ZUS w wysokości 10 proc. zapewni emeryturę na poziomie około 60 proc. otrzymywanej „na rękę” pensji z okresu aktywności zawodowej.
Jeśli komuś nie wystarczy emerytura w wysokości 60 proc. płacy, będzie mógł dodatkowo ubezpieczyć się w II filarze. W nowym systemie będzie on działać identycznie jak obecnie, ale na zasadach dobrowolności.
Ewentualne wpłaty na ten filar będą pochodziły wyłącznie z kieszeni zapobiegliwego pracownika.
Obciążenia na ZUS będą powszechne i proporcjonalne do dochodów
W obecnym systemie obciążenia na ZUS są bardzo nierównomiernie rozłożone. Najbardziej obciążeni składką na ZUS są pracownicy najemni, czyli pracujący na etacie. A dokładniej — jest obciążona ich praca. Dla odmiany umowy o dzieło w ogóle nie podlegają składce ZUS-u. Z kolei przedsiębiorcy płacą ZUS na zasadzie „pogłównego”, czyli każdy w przybliżeniu taką samą kwotę. Z jednej strony, dla niektórych z nich, tych o najmniejszych dochodach, składka na ZUS jest dominującym, bardzo dużym obciążeniem. Płaci się ją niezależnie od tego, czy osiąga się jakiś zysk, czy też nie. Te rozwiązanie jest największym absurdem obecnego systemu. Jest skrajnie niesprawiedliwe i szkodliwe. Bardzo zniechęca do podejmowania działalności gospodarczej, która zwykle na początku nie daje dużych dochodów. Z kolei dla innych przedsiębiorców, tych
osiągających duże zyski, składka na ZUS jest kilkuprocentowym, słabo zauważalnym obciążeniem.
W nowym systemie składka na nowy ZUS będzie proporcjonalna do dochodu (a dokładniej do podatku dochodowego) i powszechna. Jej wysokość nie będzie zależeć od statusu osoby, której dotyczy: studenci, żołnierze, policjanci i wszystkie inne grupy, które obecnie płacą mniejszą składkę na ZUS lub nie płacą jej wcale, będą płacić tyle samo, co inni.
Podatek dochodowy od osób fizycznych i małych firm powinien być liniowy
Wstępem do reformy systemu ubezpieczeń społecznych powinno być zlikwidowanie obecnie obowiązującego progresywnego podatku dochodowego od osób fizycznych z kwotą wolną od opodatkowania i zastąpienie go podatkiem liniowym bez kwoty wolnej.
Za rozwiązaniem takim przemawiają cztery, podane poniżej, powody.
Po pierwsze. W sondażach na temat podatków zarówno w Polsce, jak i w innych krajach europejskich większość (około 60 proc.) respondentów opowiada się za progresywnym podatkiem dochodowym, a mniejszość (około 40 proc.) za podatkiem liniowym. Jeśli jednak w pytaniu o akceptację podatku liniowego nie nazwiemy go w ten sposób, a wytłumaczymy respondentowi, że chodzi nam o system podatkowy, w którym „osoba zarabiająca 2000 zł zapłaci 400 zł podatku, osoba zarabiająca dwa razy więcej, czyli 4000 zł, zapłaci dwa razy większy podatek czyli 800 zł, itd.”, to ten system podatkowy (będący oczywiście systemem podatku liniowego) zyskuje druzgocącą przewagę (około 75 pro.) nad podatkiem progresywnym. Okazuje się więc, że ludzie nie wiedzą, co to jest podatek liniowy. Ale jeśli się im to wytłumaczy, to ogromna ich większość go popiera. Wniosek: należy wprowadzić podatek liniowy, bo większość społeczeństwa uważa go za sprawiedliwy i właściwy. Aby nie było opisanych powyżej nieporozumień, warto nie nazywać nowego podatku liniowym, ale proporcjonalnym.
Po drugie. Przedsiębiorcy już od kilku lat mogą rozliczać się ze swoich dochodów w sposób proporcjonalny. To, że nie mogą tego robić etatowcy, jest ich oczywistą dyskryminacją.
Po trzecie. W wielu krajach byłego bloku wschodniego podatek proporcjonalny już obowiązuje (Rosja, Ukraina, Słowacja, Estonia, Rumunia, Litwa, Łotwa, Gruzja) lub wkrótce będzie obowiązywać (Czechy).
Po czwarte. Wprowadzenie podatku proporcjonalnego eliminuje konieczność składania rocznych rozliczeń podatkowych. Znikają wypłaty z budżetu wynikające z tak zwanych nadpłat podatku.
W nowym systemie podatkowym będzie obowiązywać proporcjonalny podatek od dochodów osobistych. Bez kwoty wolnej i bez żadnych ulg, odliczeń itp. Stawka powszechnego, proporcjonalnego do dochodu PIT-u będzie wynosić 20 proc. Jest to co prawda więcej niż dzisiaj płacona efektywna stawka PIT, która wynosi około 15 proc., ale nie zapominajmy, że w nowym systemie radykalnemu obniżeniu ulega składka na ZUS.
Kształt systemu
W nowym systemie każdy dochód z pracy i zysk małej firmy jest obciążony 20-procentową stawką podatku PIT (bez progresji, bez kwoty wolnej, bez ulg) oraz 10-procentową emerytalno-rentową składką na nowy ZUS. Obie te daniny będą obliczane od tej samej podstawy brutto, co oznacza, że przy płacy brutto w wysokości 3000 zł kwota z tytułu PIT wyniesie 600 zł (20 proc. od podstawy), a kwota z tytułu składki na nowy ZUS wyniesie 300 zł (10 proc. od podstawy). W podanym tu przykładzie płaca netto („na rękę”) będzie więc wynosić 2100 zł.
Przy takich założeniach i przy pesymistycznym scenariuszu, że składki przechowywane w Funduszu Emerytalnym nie dadzą żadnych zysków ponad inflację, emerytura dla pensji netto w wysokości 2100 zł wyniesie 1200 zł, czyli będzie wynosić około 60 proc. pensji netto (dokładnie 57,1 proc.).
Obie stawki (20 proc. podatku PIT i 10 proc. składki ZUS-u) będą mieć charakter powszechny. Obowiązywać będą osoby pracujące na etacie, wypłaty wynikające z umowy zlecenia czy umowy o dzieło i zyski drobnych przedsiębiorców.
Wielka liczba przedsiębiorców, którzy płacą podatek dochodowy w formie tak zwanego ryczałtu ewidencjonowanego lub karty podatkowej, będzie go płacić w dotychczasowej wysokości, a ich składka na nowy ZUS będzie połową tego podatku. Zachowane więc tu będą dokładnie takie same proporcje (2:1) pomiędzy podatkiem dochodowym a składką ZUS, jak w przypadku firm opodatkowanych proporcjonalnym PIT-em pracowników etatowych, umów zlecenia i o dzieło.
Ścisłe powiązanie wysokości składki z podatkiem dochodowym sprawi, że straci sens zawieszanie działalności w celu uniknięcia płacenia składek przy braku dochodów.
Nie będzie obowiązującego obecnie górnego limitu płacy, powyżej którego nie pobiera się już składek na ZUS. Składki te będą pobierane w standardowej wysokości równej 10 proc. nawet od największych pensji.
Do rozważenia jest też inny poziom podatku dochodowego i składek na nowy ZUS przy zachowaniu takiego samego ich łącznego wymiaru w wysokości 30 proc. dochodu brutto. Na przykład: 18 proc. podatku dochodowego i 12 proc. składki na nowy ZUS. W tym przypadku wysokość emerytury wyniesie około 70 proc. pensji netto (dokładnie 68,6 proc.). Dla tego wariantu stosunek podatku dla ryczałtu ewidencjonowanego i karty podatkowej do składki ZUS będzie nie 2:1, ale 3:2.
Numer PESEL numerem konta
Narodowy Bank Polski utworzy każdemu Polakowi rachunek bankowy, posiadający numer, którego ostatnimi 11 cyframi będzie jego numer PESEL. Na konto to pracodawcy będą wpłacać 10-procentową składkę ZUS-u od każdej wypłaty na rzecz danej osoby. Każdy Polak będzie mógł w dowolnym momencie zapoznać się ze stanem swojego konta (i jego historią) za pomocą internetu lub telefonicznie (głosowo lub przez SMS). Tego typu systemy funkcjonują obecnie w większości banków. Mają je także firmy telekomunikacyjne. Nie ma więc żadnej technologicznej ani finansowej bariery, aby szybko stworzyć taki system.
Saldo wszystkich tych indywidualnych kont tworzyć będzie Fundusz Emerytalny.
Obliczenie wysokości składki, która stanowi jedną dziesiątą osiągniętego dochodu (albo połowę podatku dochodowego dla ryczałtu i karty), jest w nowym systemie niezwykle proste. Fakt wpłacenia na indywidualne konto tej składki będzie jednocześnie deklaracją jej wysokości. Zbędne stanie się comiesięczne składanie deklaracji ZUS DRA, które zawierają skomplikowane obliczenia dające w wyniku wysokość składki. Nie będą potrzebne formularze służące do rejestrowania i wyrejestrowania z systemu osób ubezpieczonych, bo każdy będzie mieć konto w tym systemie od osiągnięcia pełnoletniości do śmierci. Na podobny krok zdecydowało się niedawno Ministerstwo Finansów, likwidując istniejący od kilkunastu lat obowiązek comiesięcznego wypełniania i składania formularzy PIT-5 dotyczących płaconego przez małe firmy podatku PIT. Obecnie płatnik tego podatku po prostu co miesiąc wpłaca obliczoną przez siebie kwotę na konto właściwego urzędu skarbowego bez składania jakichkolwiek formularzy. Wpłacona na konto urzędu skarbowego kwota podatku jest jednocześnie deklaracją jego wysokości.
Zaufanie i kontrola
Nowy system będzie przejrzysty i zrozumiały dla każdego. Będzie dokładnie wiadomo, że wszystkie składki wpłacane na Fundusz Emerytalny będą w przyszłości w całości wypłacone jako emerytura lub renta. Stworzy to podstawy zaufania do systemu. Sprawi, że będziemy płacić na ZUS chętnie. Z kolei pracodawca będzie z mniejszymi niż dotychczas oporami płacić składki na ZUS, bo będą one zdecydowanie niższe. Pracownik będzie mógł sprawdzić, czy pracodawca odprowadza na jego konto składkę na nowy ZUS. Możliwość takiej kontroli zapewni posiadana przez pracowników możliwość zapoznania się w dowolnej chwili z saldem ich indywidualnych kont emerytalnych i historią wpłat na nie. Kontrola ta dotyczyć też będzie, w sposób pośredni, płatności podatku dochodowego, gdyż w nowym systemie kwota tego podatku jest ściśle uzależniona od kwoty składki na ZUS (jest od niej dokładnie dwa razy większa). Poprawi to ogólną ściągalność tego podatku.
Wysokość emerytury lub renty
Kwota emerytury będzie wyliczana tak samo jak obecnie.
Suma uzbieranych składek będzie dzielona przez przeciętną liczbę miesięcy, jaką żyjemy na emeryturze. Wynik tego dzielenia to wysokość miesięcznej emerytury. Kwota renty będzie wyliczana według analogicznej zasady, tylko że wtedy suma składek będzie odpowiednio mniejsza (bo zbierana przez krótszy okres), a liczba miesięcy będzie odpowiednio większa (bo w momencie przejścia na rentę liczba miesięcy do śmierci będzie większa). Ktoś, kto interesuje się systemem ubezpieczeń społecznych, na pewno dostrzeże, że niedawno proponowane przez rząd nowe zasady wypłacania rent działają według opisanej tu zasady. Nowy system jest więc w tym fragmencie wiernym naśladowcą starego. Do tego dojdzie emerytura z II filaru, który będzie działać identycznie jak obecnie, ale będzie dobrowolny.
Wcześniejsze emerytury, emerytury pomostowe i inne tego typu przywileje mogą w nowym systemie zostać, ale muszą skutkować odpowiednim zmniejszeniem wysokości wypłat (analogicznie jak to opisaliśmy wyżej w przypadku rent).
Wszelkie przywileje prowadzące do tego, że emeryt dostanie większą emeryturę niż uzbierane przez niego składki, zostaną zlikwidowane.
Czy starczy pieniędzy na bieżące wypłaty emerytur?
Z czasem na pewno tak, bo nowy system po prostu to gwarantuje, przechowując pieniądze ze składek na indywidualnych kontach aż do momentu przejścia na emeryturę ich właścicieli. Jednak zanim wszyscy pracujący będą nim objęci (co nastąpi w ciągu 40 lat od momentu wprowadzenia nowego systemu), potrzebne będą dodatkowe pieniądze na bieżące wypłaty emerytur według starego systemu. Pieniądze te pochodzić będą z nisko oprocentowanych (o wysokość inflacji) pożyczek z Funduszu Emerytalnego i z dotacji budżetowych.
Budżet będzie stać na takie dotacje, gdyż w nowym systemie obowiązywać będzie liniowy podatek PIT o stawce 20 proc. Ponieważ obecna efektywna stawka tego podatku wynosi około 15 proc. (z powodu istnienia kwoty wolnej i ulg), to dochody z podatku PIT wzrosną o około jedną trzecią. Jeśli to nie wystarczy, trzeba będzie podwyższyć inne podatki. W przypadku wystąpienia takiej konieczności najlepszą metodą wydaje się ujednolicenie wszystkich stawek podatku VAT do jednakowego, zapewniającego większe niż obecnie wpływy, poziomu (tak jak to zrobiono na Słowacji). Podatek VAT szczególnie dobrze nadaje się do uzyskania dodatkowych budżetowych wpływów, gdyż podatek ten uważa się za podatek od konsumpcji, czyli stosujący „sprawiedliwą społecznie” zasadę: „im więcej konsumujesz, tym więcej płacisz do budżetu”. Ujednolicenie stawek podatku VAT jest też zresztą pożądane także dlatego, iż prowadzi do bardziej równomiernego rozłożenia obciążeń podatkowych.
Oczywiście nowy system spowoduje znaczący wzrost koniunktury, co zaowocuje wzrostem wpływów ze wszystkich podatków, i może się okazać, że nie będą konieczne znaczące podwyżki ich procentowo wyrażonych stawek.
Kto zyska, a kto straci?
W sensie ogólnym zyskają wszyscy, bo dzięki nowemu systemowi zwiększy się liczba osób podejmujących pracę, zmniejszy bezrobocie, zwiększy dochód narodowy itd.
Nowy system spowoduje jednak, że obciążenia niektórych ludzi lub firm spadną, a innych wzrosną. Jest to nieuniknione, bo przecież gdyby nikt nie zyskiwał i nikt nie tracił w nowym systemie, to de facto obowiązywałby stary system. Jednak zyski i straty w nowym systemie nie będą duże. Warto zwrócić tu uwagę na bilans zysków i strat osób o wysokich zarobkach. Otóż w nowym systemie co prawda zyskają oni na wprowadzeniu podatku liniowego zamiast progresywnego, ale z drugiej strony, dzięki temu, że w nowym systemie składka na ZUS będzie płacona od całej pensji (a nie tak jak obecnie, tylko do wysokości 250 proc. średniej płacy), zysk ten będzie znacznie zredukowany.
Podsumowanie
Proponuję nowy system emerytalno-podatkowy, który znacząco obniża wysokość składek na ZUS i zdecydowanie upraszcza formalności związane z rozliczeniami tych składek. Spowoduje to wzrost popytu na pracę, wzrost koniunktury, zwiększenie liczby osób aktywnych zawodowo, zmniejszenie bezrobocia, a w rezultacie znaczący wzrost dochodu narodowego i dobrobytu. Postulowane przeze mnie zmiany dążą do takiego rozłożenia ciężarów składek na ZUS i podatków, które będzie proporcjonalne do dochodów i powszechne, a dzięki temu bardziej sprawiedliwe i bardziej efektywne niż obecny system.
Prośba o opinię, poparcie i wsparcie
Będę wdzięczny za wszelkie opinie o przedstawionym projekcie reformy emerytalno-podatkowej (w skrócie REP). Zarówno te pozytywne, jak i krytyczne. Jeśli Państwa opinia o tym projekcie jest pozytywna, mogą go Państwo wesprzeć poprzez:
i) Przesłanie do mnie w formie pisemnej (za pomocą e-maila lub faksu) swojej opinii o projekcie REP. Jeśli reprezentują Państwo jakąkolwiek organizację, partię polityczną, związek zawodowy, fundację, firmę lub inny podmiot, opinia ta powinna być przesłana na firmowym papierze, z podpisem, pieczątką itp.
ii) Samodzielne propagowanie idei REP w swoim środowisku i poza nim.
iii) Pracę w charakterze wolontariusza na rzecz idei propagowania REP. Proszę o stosowne zgłoszenia.
Jacek Chołoniewski
— mobile: 783 551 141
— faks: 22 211 17 79
— e-mail: choloniewski@tlen.pl
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach