2 marca 2010 r.
Mirosław Drzewiecki, dla niektórych „Miro” udzielił wywiadu jednej z polonijnych stacji telewizyjnych. Stacja oczywiście, czując duchowy związek z Ojczyzną, wywiad natychmiast przekazała do TVN, dzięki czemu wszyscy mogli usłyszeć gorzkie słowa byłego ministra sportu. Bardzo gorzkie, szczególnie dla niektórych jego byłych kolegów. Nie mnie oceniać, czy afera hazardowa była, czy jej nie było i z kim koleguje się były minister. Rozmowa w jakimś sensie była dla mnie szokiem.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Oto z pozoru wyluzowany, doskonale ubrany w sportowy strój, otoczony „pięknymi okolicznościami przyrody” ekskluzywnego klubu golfowego, prominentny do niedawna polityk emocjonalnie wylewa osobiste żale w stronę polonijnej kamery.
Przebitki pokazują pana Mirosława, że doskonale z golfem sobie radzi. Pomiędzy jednym dołkiem a drugim słyszymy o ludziach, którzy zabili mu matkę, że Polska to dziki kraj, że gardzi polityką, i że dobrze, że Bóg istnieje, bo niektórzy za to co zrobili wylądują w piekle, co jest bardzo swoistą wykładnią katolickiego miłosierdzia.
Początkowo, jak pisałem wcześniej wywiad pozostawił mnie w dziwnym oszołomieniu. W końcu nie zawsze słyszę z ust ministra informację, że żyję w dzikim kraju. Myślałem, że czasy białych niedźwiedzi na ulicach Warszawy minęły dawno. Potem usłyszałem piękną obronę golfa jako dyscypliny sportu, z czym akurat się zgadzam, bo pracowałem kiedyś na polu golfowym i znalazłem nawet kilka bardzo ładnych piłeczek golfowych i jest to sport tysiąc razy ładniejszy od boksu na przykład. Zresztą zawsze mi się podobały zadbane trawniki.
Potem dotarła do mnie jeszcze jedna myśl, strasznie głupia. Pomyślałem sobie bowiem, że szczęściarz z tego Drzewieckiego – ma gdzie uciec. Dom na Florydzie, gdzie słońce, golf, lekki wiatr i kalifornijskie wino to doskonały azyl. Można zapomnieć o kolegach w parlamencie i wszystkich pozostałych hienach i wilkach. Można być daleko i zastanowić się co dalej. Nie każdy ucieknie na Florydę, kiedy pseudo koledzy go wystawią.
Reszta tego tekstu powstała jakby niejako poza mną. Po prostu streściłem wywiad Mirosława Drzewieckiego. Wierszem. Częstochowskim, ale wierszem. Być może powstanie z tego piosenka. Wesoła na akordzie C- dur, albo smutna z e- moll, zgodnie z regułą nieodżałowanego Jana Kaczmarka. Główna nić wywiadu moim zdaniem w wierszyku występuje, więc jak ktoś nie ma telewizora, dzięki chwilowo poetyzującej Gazecie Podatnika może być na bieżąco:
To taki dziki kraj
Tu wilki pod wsi skraj
Podchodzą cię, Na Florydzie nie
Gardzę, gardzę, gardzę wami, golfem nie
Od golfa odpierniczcie się
Dwóch kumpli może mam
Poza tym jestem sam
Opuścili wszyscy mnie, a Floryda nie
Gardzę, gardzę, gardzę wami, golfem nie
Od golfa odpierniczcie się
Ten kraj to syf i gnój
Kopniaki tylko za twój znój
Śmieciem tutaj czuję się, na Florydzie nie
Paweł Ławicki
P.S. Jak dowiedziałem się przed chwilą piosenka zostanie nagrana przez zespół „The Little Eagles” po polsku „Orliki”.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach