18 października 2007 r.
Mój kolega straszył niegdyś swojego bratanka Leninem. Dwuletni wtedy Adaś nie miał prawa wiedzieć, kto to był Lenin, ale kiedy wujek groźnie mówił „Jak będziesz niegrzeczny, to przyjdzie wujek Lenin i cię zabierze”, Adaś robił z buzi podkówkę i z rykiem zasuwał do taty. Dziś Lenina mało kto się boi. Dziś na topie jest prywatyzacja służby zdrowia.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Prywatyzacji boi się nie tylko Adaś. Donald, Jarek, Zbyszek, Jędrek i każdy inny polityk boi się prywatyzacji jak ja dentysty. Prywatnego zresztą. Niepaństwowa ochrona zdrowia w przededniu wyborów jawi się niczym trąd w połączeniu z wietrzną ospą.
Dlaczego? Dokładnie nie wiadomo. Tak jakoś wyszło z debat i spotów, że prywatny jest zły. Bardzo zły. Tak zły, że może utopić każde ugrupowanie w wyborach.
Siedzę sobie w fotelu, piwko popijam, wygibasy polityków oglądam i zadaję sobie naiwne pytanie: Jak to jest Ławicki, Polaku statystyczny? Lubisz mieć prywatne mieszkanie, a najlepiej dom. Lubisz mieć własny samochód. Dzieci, jak tylko masz możliwość posyłasz do prywatnej lub społecznej szkoły. Kupujesz meble z prywatnej firmy za pieniądze z prywatnej internetowej gazety (tu trochę przesadzam, ale na dobry, prywatny czajnik elektryczny wystarczy). Myślę sobie dalej, że najciekawsze debaty o prywatyzacji szpitali odbywają się w prywatnej telewizji. Miasta zlecają swoje zadania prywatnym firmom. Drogi, stadiony, wodociągi i tu można wymieniać, i wymieniać, i wymieniać budują prywatni. Ba, do gabinetu premiera kwiaty dostarcza prywatna firma. Matko, jakie tam kwiaty. Helikoptery dla państwowej ochrony zdrowia dostarczy prywatne konsorcjum. W każdym państwowym szpitalu stoi sprzęt zrobiony przez prywaciarzy z całego świata.
Mógłbym tak klepać w klawiaturę laptopa złożonego w prywatnej firmie i klepać. Gdzie się nie obejrzę tam prywata. Na poligonach strzelają prywatne czołgi w kierunku prywatnych samolotów prywatnymi pociskami. W poligonowych okopach siedzą żołnierze w prywatnych mundurach i wpierniczają prywatny chleb z prywatnej puszki. Działa? Działa.
Siedzę i myślę. A jak nie myślę, to tylko siedzę i drapię się po głowie. Jak to cholerka jest, gdzie nie spojrzeć prywatne lepsze jest od państwowego, a w służbie zdrowia odwrotnie i to na dodatek zdaniem wszystkich, wzajemnie zwalczających się partii? Dlaczego wszyscy jak jeden mąż zaprzeczają, że służbę zdrowia sprywatyzować dla dobra samej służby zdrowia trzeba? Dlaczego żadne z liczących się ugrupowań nie jest w stanie przeprowadzić skutecznej kampanii tłumaczącej wszystkim Ławickim w Polsce, że od prywatyzacji się nie umiera, a odwrotnie czasami i owszem?
Dlaczego, dlaczego, dlaczego. A wyboru w niedzielę dokonać trzeba.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach