Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


7 maja 2007 r.

Przychodzi poddziennikarz do nadmarszałka

Marszałek Ludwik Dorn, po godzinach bajkopisarz, na widok niekompetentnego dziennikarza bardzo się złości. Dlatego marzy mu się podział gryzipiórków na kategorie. Im wyższa kategoria dziennikarza, tym więcej korytarzy sejmowych do zwiedzania.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

I tak na przykład marny redaktorzyna może na Sejm popatrzeć z ulicy. Nieco lepszy będzie mógł zapytać straży sejmowej, czy może wejść, ale jeszcze nie wejdzie. Następna kategoria dziennikarzy to ci, którzy dostąpią łaski i otrzymają oficjalne materiały sejmowe, ale rozmawiać będą mogli co najwyżej ze społecznymi asystentami posłów. Tylko najlepsi, specjalnie wyselekcjonowani będą mieli zaszczyt zadać pytanie panu wicemarszałkowi. Sejm RP bowiem to śmietanka elity elit i jako śmietanka ma prawo do mądrych pytań. Na przykład posłanka Hojarska może cierpieć, kiedy zada jej pytanie dziennikarz pół roku po studiach, znający raptem trzy języki, z czego tylko jeden biegle. Zapracowany poseł naprawdę wymaga więcej szacunku od mediów.

Nie wiadomo jeszcze, czy powstanie komisja sejmowa do ustalania kwalifikacji dziennikarskich, ale i tak mam złe wiadomości dla marszałka — to się nie uda. Pierwsze próby selekcji dziennikarzy podejmował już prezydent, najprostszy jego podział na dziennikarzy i małpy w czerwonym spalił na panewce.

Dziennikarzy długofalowo ocenia widz, czytelnik i słuchacz, a codziennie naczelny redakcji. Żaden, wybrany na cztery lata parlamentarzysta nie ma prawa decydować o moich kwalifikacjach, chyba że subiektywnie, jako odbiorca treści przekazywanych przeze mnie. Monika Olejnik z TVN ma takie samo prawo zadać pytanie panu Dornowi, jak Krzyś Cybyłko z „Echa Pustkowia”, kwartalnika Pustyni Błędowskiej. To się nazywa wolność prasy — jeżeli słyszał pan o takim sformułowaniu.

A jak się to panu nie podoba, panie marszałku, to proszę wrócić do pisania bajek.

Paweł Ławicki




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach