2 listopada 2007 r.
Jak tak dalej pójdzie prawie premier Tusk przejdzie do historii jako najbardziej empatyczny szef rządu w Polsce. Najpierw rozpływa się nad zaletami przyszłego koalicjanta, potem z marszu przeprasza prezydenta, żeby za chwilę przekonywać obywateli, że istnieje coś takiego jak przyjazny podatek liniowy. Nie mam nic przeciwko dobrym manierom w polityce, może po prostu po ostatnich miesiącach samonapędzającego się chamstwa, buty i agresji jestem w lekkim szoku.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Szok minie i to co dziwne stanie się normą. Jednak przeciwko nielogicznym figurom retorycznym protestuję. — Zaproponowaliśmy uproszczony podatek z kwotą wolną od podatku dla każdego członka rodziny. Jest to bardziej prospołeczna, bardziej przyjazna wersja podatku liniowego — mówi Tusk w wywiadzie dla dziennika „Polska”.
Co to znaczy „przyjazna wersja podatku liniowego”? Czy to oznacza, że podatek liniowy soute jest nieprzyjazny, może nawet groźny jak obcy amstaff, który gryzie bez ostrzeżenia? Donald Tusk i Waldemar Pawlak treserem dzikiego podatku liniowego. Moim zdaniem strzał we własną bramkę i pomieszanie pojęć.
Oczywiście, że wiadomo o co chodzi – PSL z liberalną gospodarką ma tyle wspólnego, że podobno premier Pawlak nieźle radzi sobie na giełdzie, a rząd sklecić jakoś trzeba. Tyle, że podatek liniowy nie jest zbrodnią przeciwko ludzkości a narzędziem fiskusa stosowanym w wielu krajach. Dodajmy, że najprostszym: jedna stawka, żadnych ulg, prosty PIT – w tej prostocie jest cały sens. Uproszczony podatek z ulgą nie jest warczącą, kopiącą ani przyjazną wersją podatku liniowego. Jest uproszczonym podatkiem z ulgą, który do liniowego ma się tak jak Kazachstan do Stanu Wirginia. Błąd polega na tym, że jeszcze rząd nie rządzi a już podprogowo się ustawia społeczeństwo okoniem. Zamiast mówić o zaletach podatku liniowego, sposobie zmiany dotychczasowego systemu, planowanym czasie zmian, zamiast przedstawiać podatek liniowy jako doskonałe rozwiązanie, do którego trzeba dążyć ewolucyjnie, Donald Tusk tworzy fikcję ekonomiczną, nowomowę zmiękczająco ściemniającą – prospołeczną wersję liniowej taksy. Do której na użytek naciskających rożnych grup natychmiast zacznie się dolepiać ulgi i odpisy, żeby było jeszcze bardziej prospołecznie. O to chodzi? Mam nadzieję, że jednak o coś zupełnie innego.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach