Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


7 stycznia 2008 r.

Przywara cnotą się staje, gdy Dziedziczak Jan tak przaje

Postanowienia noworoczne są kapitalne. Jedni czterdziesty ósmy raz rzucają palenie, inni się odchudzają, bo po poprzednim postanowieniu zostało sześć kilogramów. Ktoś postanawia wreszcie nauczyć się „Starways to heaven” na gitarze od dwudziestu lat czekającej w szafie. Niektórzy są bardziej oryginalni – postanawiają w dalszym ciągu mówić głupoty. Poseł Jan Dziedziczak na przykład postanowił i słowa dotrzymuje.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Do niedawna rzecznik rządu premiera Kaczyńskiego, zapytany o znajomość języków obcych swojego szefa, bez mrugnięcia powieką odpowiada, że nieznajomość angielskiego nie przeszkadzała w kontaktach zagranicznych, bo dobry tłumacz potrafił przekazać jego wiedzę, osobowość i poczucie humoru. To akurat jest bardzo oczywiste – dobry tłumacz zawsze jest lepszy od złego tłumacza – każdy, kto pamięta słynne przemówienia Lecha Wałęsy w amerykańskim kongresie i genialnego tłumacza, z posłem się zgodzi. Jan Dziedziczak postanowił jednak pójść dalej. Językowa homogeniczność Jarosława Kaczyńskiego, nie dość, że mu nie przeszkadza, to na dodatek jest wynikiem postawy politycznej. Zdaniem posła Dziedziczaka umiejętności językowe „tego pokolenia”, jak ładnie to określa, wiążą się ściśle z wyborem ideologicznym.

„Złote dzieci PRL, jak Włodzimierz Cimoszewicz czy Marek Belka nauczyli się angielskiego na rozmaitych stypendiach zagranicznych” – twierdzi Dziedziczak. Myśl złotego dziecka IV RP w uproszczeniu brzmi więc tak: masz czterdzieści lat i więcej, znasz angielski, jesteś komuszkiem.

Prawo Dziedziczaka, bo tak pozwoliłem sobie nazwać genialne połączenia filologii z polityką, na razie jest czystą teorią. Jednak kiedy PiS ponownie obejmie rządy, stanie się najprostszą weryfikacją zarówno własnych kadr, jak i sprawiedliwego dokończenia dzieła dekomunizacji narodu, tak nierozważnie przez ten naród przerwanego. Za jedno „do you speak english?” możecie mieć przechlapane. A przecież dobry tłumacz bez problemu przekaże waszą osobowość i poczucie humoru. Dobry tłumacz-komunista oczywista.

Paweł Ławicki



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach