3 lipca 2007 r.
— Jesteśmy gotowi na na dyskusję o możliwości układu zbiorowego, możemy także zagwarantować pracownikom służby zdrowia podwyżki w przyszłym i następnych latach. Jeśli związkowcy będą upierali sie przy podwyżkach jeszcze w tym roku, negocjacje będą bardzo krótkie — powiedział minister zdrowia Zbigniew Religa. Podobnie twarde stanowisko reprezentują lekarze, którzy nie przyszli na rozmowy z ministrem, uznając, że jeżeli rząd nie chce rozmawiać o tegorocznych podwyżkach, to nie ma o czym rozmawiać.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Jeżeli wyłożymy pieniądze na podwyżki w tym kwartale, to musimy obciąć kontrakty ze szpitalami, które i tak są mniejsze niż w ubiegłym roku. To proces zmniejszania liczby usług przez szpitale. Jako minister zdrowia takiej sytuacji nie mogę zaakceptować — powiedział Religa.
— W historii jednorazowej tak dużej podwyżki, jak w ubiegłym roku, 30 proc., nie było. Możemy rozmawiać o podwyżkach w przyszłym roku. Moja prośba do związków zawodowych, aby zrozumieli sytuację budżetu państwa — powiedział Religa.
Wcześniej wiceminister Bolesław Piecha poinformował o przekazaniu związkowcom ochrony zdrowia projekt ustawy utrzymujący w 2008 r. oddzielny „strumień pieniędzy" na utrzymanie 30-proc. podwyżek z 2006 r. Według niego, jest to kompromis.
Zdaniem lekarzy, kompromisem nie jest utrzymanie stanu faktycznego. Dlatego po zakończeniu poniedziałkowych rozmów z rządem zarząd Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) zadecydował, że w kolejnych negocjacjach przedstawiciele związku nie wezmą udziału.
Oferta rządu nie satysfakcjonuje także pielęgniarek. Szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP) Dorota Gardias uważa, że przedłużenie obowiązywania podwyżki z 2006 roku było oczywiste dla rządu już wcześniej. — Gdyby tego nie było, to w październiku cała Polska staje. I to było wiadomo, jak ustawa była uchwalana — podkreśliła. Jej zdaniem, wiceminister Bolesław Piecha, który powiedział, że to rozwiązanie jest kompromisem, nie wie, co mówi. Gardias dodała, że współczuje ministrowi Relidze, który „nie wie, skąd wziąć pieniądze, jak w międzyczasie jest tak szerokie rozdawnictwo."
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach