17 sierpnia 2007 r.
Samodzielne objęcie władzy przez Platformę Obywatelską po ewentualnych wcześniejszych wyborach parlamentarnych jest „celem ambitnym i realistycznym” — podkreślił Jan Rokita w radiowych „Sygnałach Dnia”. Według posła Platforma nie odczuwa dziś potrzeby tworzenia koalicji ani z PiS, ani z SLD.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Wiele wskazuje na to, że Platforma ma zdolność samodzielnego objęcia władzy i że nie ma w związku z tym zapotrzebowania dzisiaj ani na powrót do POPiS-u, czyli na koncepcję sprzed dwóch lat, ani na przyjmowanie rad płynących z lewa, iż koniecznie z lewicą w Polsce trzeba się porozumieć. (…) I to nie jest jakaś doktryna Platformy, tylko wynik analizy prawdziwej rzeczywistości — powiedział w Programie Pierwszym Polskiego Radia jeden z czołowych polityków PO.
— Nie ma co straszyć ludzi ani PiS-em, ani SLD — dodał i zaznaczył, że, w jego ocenie, sojusz Platformy z LiD nie jest możliwy.
Gość „Sygnałów Dnia” argumentował, że jeśli dojdzie do przedterminowych wyborów parlamentarnych jeszcze na jesieni tego roku, to odbędą się one „w okresie dość poważnego kryzysu obozu rządzącego”, a to oznacza, że „zwycięstwo opozycji będzie raczej bardzo poważne".
Jan Rokita oświadczył, że nie aspiruje do żadnych funkcji publicznych. Skomentował w ten sposób informacje prasowe, według których w razie zwycięstwa PO w wyborach miałby zostać wicepremierem.
— Wszystko tutaj jest nieprawdą. Gazety zresztą od dawna w Polsce tworzą sobie swoją własną rzeczywistość, oderwaną od świata prawdziwego. Żadnych paktów z nikim nikt nie zawierał. (…) Zaprzeczam wszystkiemu — zaznaczył.
Polityk przyznał jednak, że różnił się z Donaldem Tuskiem co do sposobu kierowania partią i prowadzenia kampanii wyborczej przed dwoma laty.
— Różnice zdań na temat sposobu rządzenia Platformą Obywatelską, które bardzo ostro się ujawniły w okresie wyborów samorządowych w ubiegłym roku między mną a Tuskiem, są niezmienne (…). Tak jak nic się nie zmieniło w mojej ocenie zdarzeń z kampanii wyborczej, w których Tusk i jego otoczenie wobec mnie zachowywali się w sposób całkowicie niedopuszczalny — wyjaśnił.
Jan Rokita powiedział, że nie wierzy ani Januszowi Kaczmarkowi, ani Zbigniewowi Ziobrze.
— Uważam, że oni wszyscy po prostu szukają argumentów, żeby sobie przyłożyć, a nie są zainteresowani tym, żeby nam opowiedzieć, jak było — ocenił. Dodał, że sytuacja byłaby inna, gdyby politycy zeznawali przed sejmową komisją śledczą. Zeznania składa się tam bowiem w trybie Kodeksu karnego.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach