Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


7 sierpnia 2007 r.

Rokita: W polityce jak w grzęzawisku

— Sytuacja polskiej polityki przez ostatnie tygodnie przypomina pewnego rodzaju grzęzawisko i na razie nie widać z tego grzęzawiska dobrego wyjścia, które rządzący chcieliby Polakom zaproponować — powiedział w „Salonie Politycznym” Trójki Jan Rokita, polityk PO.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Wszyscy wokół pytają „Panie, kiedy to się wreszcie skończy, przecież wstyd”. (...) Odpowiadam wtedy, że trzeba wykazywać trochę cierpliwości i nadziei. Bo cierpliwość jest koniecznością w demokracji, bo trzeba odczekać do następnych wyborów. A nadzieja wiąże się z tym, że następne wybory parlamentarne mogą w Polsce sytuację w końcu zmienić na lepsze, w sposób zdecydowany. Ja jestem pełen nadziei na nieodległą, lepszą przyszłość — stwierdził Rokita.

Zdaniem polityka PO, niemożliwe są wspólne rządy Platformy z LPR i Samoobroną. Pomysł takiej współpracy gość radiowej Trójki uznał za absurdalny.

— Jeśli ktoś o tym przebąkuje, to raczej przebąkuje w wyniku braku politycznego rozumu i zwykłej życiowej roztropności. To jest plan, (…) który się nie zdarzy, jest całkowicie nierealny. Pomysł, że PO występuje przeciw Lepperowi i Giertychowi, żeby potem zaprosić do współrządzenia, (…) wydaje mi się pomysłem tak idiotycznym, tak nierealistycznym i tak wyjętym z krainy absurdu, że istnieje jednak pewna granica, która uniemożliwia zrealizowanie tego typu pomysłów — wyjaśnił Rokita.

Rokita zaznaczył, że nie widzi innego rozwiązania sytuacji politycznej niż „szybkie przedterminowe wybory". Poseł PO przewiduje, że przywódcy rządzącej koalicji będą jeszcze jakiś czas próbowali utrzymać się przy władzy, ale odkąd rozsypał się układ Lepper-Giertych-Kaczyński, te próby są skazane na niepowodzenie.

— Odkąd triumwirat Kaczyński-Giertych-Lepper rozsypał się, (…) stabilizacja polskiej polityki nie jest możliwa. Sądzę, że wybory będą albo jesienią, albo, jeżeli ten opór przed wyborami trwać będzie jeszcze trochę, to najpóźniej wiosną. Tak czy owak, to jest nieodległy czas — przyznał.

W opinii Rokity, PiS-owi nie pomogą już żadne ruchy na arenie politycznej. — Myślę, że potencjał utrzymywania władzy poprzez grę i intrygę się już skończył — skomentował sytuację w koalicji gość „Salonu Politycznego”. 

— Konieczne jest zbudowanie normalnej większości parlamentarnej, normalnej, jasnej, rządowej koalicji, normalnego rządu, ponieważ trzeba podejmować fundamentalne dla państwa i Polaków decyzje w najbliższym czasie. Chciałoby się powiedzieć, gdyby to nie był slogan pewnej partii politycznej: tak dalej być nie może — podsumował Rokita.

Według Rokity, w obecnej sytuacji nie jest możliwe zbudowanie rządu mniejszościowego. Polityk przypomniał, że taką ideę Platforma zgłaszała wiosną ubiegłego roku, wtedy kiedy PiS zaczynał rozmowy z Samoobroną. Teraz — jak stwierdził Rokita — jest już za późno na takie posunięcie.

Prezydent, zdaniem Rokity, wybrał rolę outsidera w polskiej bieżącej polityce wewnętrznej.

— Wszyscy widzą, że (…) w dzisiejszej sytuacji, to premier dysponuje wszystkimi instrumentami do tego, ażeby znaleźć rozwiązanie i w gruncie rzeczy braterska interwencja nie jest tu do niczego konstytucyjnie niezbędna — ocenił Rokita.

— Tu polegałbym na decyzjach Jarosława Kaczyńskiego, który, po pierwsze, w tym braterskim związku jest raczej liderem, a po drugie, dysponuje konstytucyjnymi instrumentami, jako premier, lepszymi od prezydenta, do rozwiązania sytuacji — tłumaczył.

Pytanie, dlaczego Jarosław Kaczyński przegrywa, jest — jak powiedział Rokita — bardzo ciekawe, bo to sytuacja, gdy „jeden z silniejszych i bardziej obiecujących polskich polityków, jako szef polskiego państwa, władzy, mający wszystkie instrumenty do rządzenia, ewidentnie sobie nie poradził”.

— Będę podtrzymywał tezę, że nie jest prawdą to, że Polską nie da się rządzić. Polską da się rządzić, zwłaszcza, że Polacy chcą być dobrze rządzeni. Niestety, przeżywamy rozczarowanie polegające na tym, iż kolejny polityk, którego posądzaliśmy o to, że potrafi rządzić, nie potrafi. To jest smutne — skwitował jeden z czołowych polityków PO.

(M.S.)



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach