10 stycznia 2007 r.
Paradoksalnie ograniczenie dostaw ropy do naszego kraju może być na krótka metę korzystne. Unia Europejska powoli przekonuje się bowiem, że wspólna polityka energetyczna jest koniecznością. Efektem ostatnich wydarzeń są nowe zapisy w projekcie wspólnej polityki energetycznej i większe zrozumienie dla polskiego stanowiska.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Ropa do Europy nie płynie już od dwóch dni. Unia Europejska ostro zareagowała na taką sytuację. Działania Rosji skrytykował przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso i kanclerz Niemiec Angela Merkel. Szefowa niemieckiego rządu powiedziała, że tego typu sytuacje „niszczą zaufanie”. Zauważyła, że takie problemy wymagają konsultacji i wzajemnej informacji. — Uważam, że takie konsultacje powinny stać się normalnością. Tak w takich przypadkach odbywałoby się to w ramach Unii — powiedziała kanclerz. Sprawy bezpieczeństwa energetycznego mają być przedmiotem rozmów pomiędzy Merkel a Putinem 21 stycznia tego roku.
Komisja Europejska postanowiła rozszerzyć zapisy mówiące o wzajemnej solidarności energetycznej. Polska może być zadowolona ze wzrostu zainteresowania tą sprawą w Europie, na pewno jednak rozwiązania proponowane przez Komisję nie będą dla naszego rządu satysfakcjonujące. Projekt mówi o zasadzie „Trzech muszkieterów”, czyli o zasadzie wzajemnej pomocy w razie kryzysu energetycznego. Nie wymaga jednak szybkiego wprowadzenia go w życie. Na przeszkodzie stoją, według Komisji, zbyt duże koszty.
Komisja Europejska zakłada także, że do 2020 roku aż 20 proc. energii wytworzonej w Unii Europejskiej będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych.
Prezydent Rosji Władimir Putin stara się rozwiązać problem. W Moskwie trwają rozmowy z przedstawicielami władz Białorusi. Osobiste zaangażowanie Putina świadczy o tym, że sprawa ta ma dla Moskwy bardzo duże znaczenie — w grę wchodzą olbrzymie straty, jakie ponoszą rosyjskie firmy i utrata bardzo ważnych rynków zbytu. Europa korzysta obecnie z zapasów, ale w razie niedoborów zacznie sprowadzać ropę tankowcami. Może to być opłacalne, gdyż ceny tego surowca na światowych rynkach cały czas spadają.
Negocjacje prowadzone są na szczeblu ministerialnym przez rosyjskiego ministra gospodarki Giermana Grieffa białoruskiego wiceministra Andrieja Kabiakou. Problem ma zostać rozwiązany najpóźniej do niedzieli. Biorąc jednak pod uwagę intensywność działań strony rosyjskiej, może się to stać już w piątek.
Ograniczenia dostaw dotknęły głównie Polskę, Niemcy, Czechy, Węgry i Słowację. Jak do tej pory nie wywołało to wstrząsu na rynkach paliwowych. Rafinerie pracują normalnie, a każdy z krajów ma kilkutygodniowe zapasy tego surowca. Dłuższy przestój w dostawach spowoduje jednak konieczność poszukiwania nowych źródeł dostaw.
(M.G.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach