25 stycznia 2007 r.
Premier Lech Kaczyński oświadczył, że Hanna Gronkiewicz-Waltz straciła mandat prezydenta Warszawy w momencie spóźnienia się ze złożeniem oświadczenia majątkowego męża. Według premiera i innych polityków PiS przepisy wyraźnie to określają, a wobec prawa wszyscy są równi. Jednak prezydent Koszalina także zbyt późno złożył oświadczenie, a stanowiska nie straci, pisze „Gazeta Wyborcza".
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Ze złożeniem oświadczenia majątkowego spóźnił się prezydent Koszalina Mirosław Mikietyński, popierany przez PO, PiS i PSL. Wygrał wybory w pierwszej turze, 12 listopada, miał więc czas do 12 grudnia, ale oświadczenie majątkowe żony dostarczył dopiero 4 stycznia. W rezultacie wojewoda Robert Krupowicz wpisał go na listę samorządowców zagrożonych utratą mandatu. 22 stycznia prezydent dostarczył jednak oświadczenie, że żona od 1 grudnia nie prowadzi działalności gospodarczej, co wystarczyło do cofnięcia „wyroku".
Prezydent Koszalina spóźnił się ze złożeniem oświadczenia o działalności gospodarczej żony, ale może spać spokojnie, bo prawnicy wojewody uznali, że nie złamał prawa. Stwierdzili oni, że skoro oświadczenie o działalności gospodarczej małżonki Mikietyński powinien złożyć do 12 grudnia, a jego żona działalność gospodarczą zawiesiła 1 grudnia, to jej oświadczenie w ogóle nie było potrzebne. Zatem bez znaczenia jest fakt, że złożył je po terminie, czytamy w „GW".
Po co w takim razie prezydent składał oświadczenie majątkowe żony? Twierdzi, że w błąd wprowadzili go podlegli urzędnicy.
Prawnicy Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego sprawdzają, czy oświadczenia majątkowe muszą składać samorządowcy, których współmałżonkowie zawiesili prowadzenie działalności.
(A.P.)
Zobacz także:
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach