Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


27 sierpnia 2007 r.

RPO: Będę patrzył komisji śledczej na ręce

— Komisja jest nieunikniona — stwierdził w „Salonie Politycznym Trójki” rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. Jak podkreślił, jego urząd będzie wnikliwie monitorował nieprawidłowości wskazywane przez Janusza Kaczmarka, niezależnie od jego wiarygodności.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Janusz Kochanowski przyznał, że wszystkie niepokojące sprawy, afery polskich polityków są „drążone”. — Wszystko to jest rozwijane, tylko oczywiście nie z dnia na dzień. (…) Nie tak szybko, jakbyśmy może chcieli, ale inaczej się nie da — powiedział.

Według rzecznika praw obywatelskich powołanie komisji śledczych jest nieuniknione. Kochanowski zapewnił, że jeśli powstaną, jego urząd będzie monitorował ich pracę. — Jestem zdecydowanym zwolennikiem komisji śledczych — podkreślił. Dodał jednak, że w jego ocenie powołanie komisji przed wyborami i jej praca podczas kampanii to byłby — jak to ujął — „teatr".

— Komisja śledcza powinna powstać. Wszystko zależy od tego, kiedy te wybory będą. Bo jeżeli 7 września zostanie przegłosowane rozwiązanie Sejmu, to wprowadzenie komisji śledczej byłoby chyba musztardą po obiedzie. Jeśli posłowie dietetyczni zbuntują się, nie będą chcieli opuścić Sejmu, to wtedy wszystko jest możliwe — wyjaśnił.

W odczuciu Kochanowskiego wybory w obecnej sytuacji są konieczne. — Myślę, że wszyscy mają szczerze dosyć, że nowa odsłona jest niezbędna i że to nie jest źle, jeśli w polskim życiu politycznym następuje jakieś przyspieszenie obrotów — powiedział.

Komentując zeznania Janusza Kaczmarka, Kochanowski zaznaczył, że należy na nie patrzeć z dystansem, bo trwa zacięta walka polityczna. Gość Programu Trzeciego Polskiego Radia dodał, że chciałby zapoznać się ze stenogramem zeznań byłego szefa MSWiA przed speckomisją. Wówczas mógłby rozpocząć działania w wyjaśnianiu tej sprawy.

— Konflikt jest rzeczą niekonieczne negatywną. Natomiast pewna amplituda określeń, słów w polskim życiu politycznym jest nadużywana. Właściwie wszystko można powiedzieć — stwierdził. — Słowa, określenia, które się używa w polskim życiu publicznym, przekraczają pewną miarę. Gdzie indziej ta miara chyba tak nie jest przekraczana. I to jest najgorsze — dodał. — W Anglii na przykład mówi się: „No, ma pan rację, ale ...", a u nas stwierdza się „mówi pan bzdury", „kłamie pan", „łże pan" i to na antenie — zauważył rzecznik.


— Byłoby lepiej, gdybyśmy zaczęli przestrzegać zasad lepszego wychowania. Pewne rzeczy można powiedzieć, ale nie tym językiem, tak brutalnym, tak agresywnym, pełnym pogardy – ocenił.

(M.S.)




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach