15 listopada 2006 r.
— Chcielibyśmy, aby sprawiedliwość dotykała nie tylko gońca, nie tylko wykonawcę, ale także mózg operacji — powiedział w „Salonie Politycznym Trójki” Bronisław Komorowski, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów PO.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
„Salon Polityczny Trójki” gościł dziś wicemarszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego (PO). Jednym z tematów podjętych w czasie rozmowy była kwestia wcześniejszego zwolnienia Lwa Rywina z więzienia.
Bronisław Komorowski, komentując decyzję sądu w sprawie Rywina, stwierdził: — W Polsce obowiązuje taka zasada, że połowa wyroku odsiedzianego w więzieniu, przy jednoczesnym nienagannym sprawowaniu, uprawnia do wyjścia na wolność. Polityk dodał, że każdy z nas może czuć pewien dyskomfort psychiczny, gdyż mocodawcy Rywina (słynna grupa trzymająca władzę) nie zostali zdemaskowani.
Wicemarszałek zaznaczył, że nadanie sobie przez Rywina miana „więźnia politycznego” jest rzeczą niestosowną i stanowi przykrywkę tego, że jest on „więźniem siedzącym za próbę korupcji”.
Zdaniem Komorowskiego, choć do Rywina nie można przyłożyć tej samej miary co do zwykłych bandytów, to nie da się zaprzeczyć stwierdzeniu, że łapówkarstwo też jest przestępstwem, które podlega karze. Jeżeli jednak Rywin spełnił kryteria przyjęte w polskim wymiarze sądowym jako wystarczające do opuszczenia więzienia, to należało go zwolnić. — Chcielibyśmy, aby prawo działało niezależnie od znaczenia jakiejś osoby.
Na pytanie, dlaczego Rywin nie zdradził grupy trzymającej władzy, Komorowski odpowiedział: — Albo gdzieś tam w środku jest jednak twardym facetem (...), albo były tak silne związki poczuciem wspólnoty losu z tą grupą, albo miał jakieś przekonanie, że mu się stworzy nie najgorsze warunki w więzieniu czy jakieś gwarancje bezpieczeństwa.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach