6 września 2010 r.
Wzrost gospodarczy na poziomie 3,5 proc., inflacja wynosząca 2,3 proc., bezrobocie ograniczone do 9,9 proc., wydatki o 3,6 proc. wyższe, a deficyt budżetowy mniejszy o 8 mld zł niż w tym roku - takie są najważniejsze założenia przyjętego przez rząd projektu budżetu państwa na przyszły rok. – Bez reformy finansów publicznych rządowi udało się zmniejszyć deficyt. Oby nie popadł w samozadowolenie i nie zrezygnował z prawdziwej naprawy finansów państwa – przestrzega Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Z projektu ustawy budżetowej wynika, że w 2011 roku wzrost gospodarczy wyniesie 3,5 proc. Zdaniem eksperta Lewiatan, to zbyt ostrożne założenie. Wyższa, niż zakładane 2,3 proc., może być też inflacja, szczególnie jeśli gospodarka przyspieszy. Trudno będzie również zmniejszyć bezrobocie do 9,9 proc. Wydatki mają być o 3,6 proc. wyższe od zaplanowanych w tegorocznym budżecie, chociaż jeżeli rzeczywiste wydatki w tym roku będą niższe, to ich wzrost w 2011 r. będzie wyższy niż 3,6 proc. i to pomimo ograniczenia wydatków na wypłatę zasiłku pogrzebowego i zamrożenie wynagrodzeń w sferze budżetowej. Deficyt budżetowy będzie mniejszy o 8 mld zł od tego jakim zamknie się rok 2010.
Za optymistyczne Starczewska-Krzysztoszek uznała założenia wzrostu o 9,2 proc. dochodów w stosunku do planowanych w 2010 r. oraz uzyskanie 15 mld zł z prywatyzacji. Wymagałoby to świetnie przygotowanych projektów i sprzyjającej atmosfery na rynkach finansowych. Z kolei zasilenie kasy państwa ponad 9 mld zł z dywidend oznaczałoby bardzo wysoką zyskowność spółek z udziałem Skarbu Państwa w 2010 r. Z danych GUS wynika, że cały sektor publiczny osiągnął po 6 miesiącach 2010 r. 8 mld zysku netto. – Wypłata dywidendy na poziomie ponad 9 mld zł oznaczałaby drenaż spółek z udziałem Skarbu Państwa. Ale jeżeli wszyscy mamy partycypować w „ratowaniu” finansów publicznych przed przekroczeniem przez dług publiczny 55 proc. PKB, drenaż ten będzie zapewne niezbędny – uważa główna ekonomistka PKPP Lewiatan.
Zastrzeżenia budzi także 1,7 mld zł wpływu z zysku NBP. – Nie tyle chodzi o jego wysokość, ile o sam fakt, że zamiast zmniejszać zadłużenie, zysk NBP jest traktowany jako jedna z pozycji planowanych dochodów. Zasadą powinno być, że wpływy z zysku NBP przeznaczamy na spłatę zadłużenia, a nie traktujemy jako wpływy do budżetu z możliwością wykorzystania na pokrycie bieżących wydatków – podkreśla Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
Dzięki zmianie sposobu zarządzania sektorem finansów publicznych, który skupia wszystkie środki w budżecie, prawdopodobnie uda się rządowi istotnie zmniejszyć potrzeby pożyczkowe. Ciągle będą one jednak wysokie i wyniosą prawie 73 mld zł. – Przegląd ulg, zwolnień, preferencji i stawek podatkowych, które rozpoczął rząd, może być doskonałym punktem wyjścia do autentycznego zreformowania finansów publicznych. Pod warunkiem, że oceny wynikające z tego przeglądu doprowadzą do uproszczenia systemu podatkowego i zmniejszenia liczby różnego rodzaju ulg. Warto dodać, że jest o co walczyć, bo szacuje się, że rocznie kosztują one budżet około 9 mld zł – dodaje ekspert.
T.Sz., PKPP Lewiatan
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach