Czwartek, 24 V 2012 r.
Nr 74/2012 (1294)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


7 listopada 2007 r.

Rząd Tuska? Premier kręci nosem

Według Jarosława Kaczyńskiego, niektóre kandydatury na ministrów rządu Donalda Tuska wydają się „w najwyższym stopniu niefortunne".

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

– Nie sądzę, żeby Grzegorz Schetyna był dobrym szefem MSWiA. Zastrzeżenie miałbym także do Aleksandra Grada jako ministra skarbu państwa. Nie wydaje mi się, żeby Mirosław Drzewiecki był dobrym ministrem sportu. Nie wszystkie oceny pani, która jest kandydatem na ministra zdrowia (Ewa Kopacz – dop. M.S.), są dla niej pozytywne – mówił premier w radiowych „Sygnałach Dnia”.

– Co resort, to wątpliwości – podsumował Kaczyński. Przyznał jednak, że jest kandydatura, którą byłby skłonny poprzeć i która „zadowoliłaby” również prezydenta. Chodzi o Jacka Saryusza-Wolskiego, który zdaniem Kaczyńskiego mógłby zostać szefem MSZ.

„Jałowe spotkania z Donaldem Tuskiem”

Premier uznał, że spotkania z Donaldem Tuskiem były „jałowe”, gdyż „kompletnie do niczego nie prowadziły”.
– Nieustanny atak, nieustanne obrażanie, nieustanne odwoływanie się do nieistniejących faktów, do rzeczywistości, której nie ma, do owego „kaczyzmu” – tak rozmowy z liderem PO ocenił Kaczyński.

– Zrobię wszystko, co do mnie należy – zapewnił premier. Dodał jednak: – Donald Tusk musi liczyć się z tym, że jestem w tej chwili i nie ukrywam, że liczę na to, że będę dalej szefem partii, która jest w twardej opozycji i która nie będzie się wzorowała na Platformie.

„Uderzenie w Romaszewskiego to dowód moralnej degrengolady”

Gość „Sygnałów Dnia" zapowiedział, że kandydatura Zbigniewa Romaszewskiego na fotel wicemarszałka Senatu zostanie podtrzymana. Nawet jeśli to oznaczałoby, że PiS nie obsadzi tego stanowiska.

– Senator Romaszewski to jedna z pięknych postaci naszej historii i naszej teraźniejszości. To jest jeden z tych ludzi, którzy odegrali wielką, znaczącą rolę w opozycji lat 70. i 80. i następnie tę rolę, podtrzymali w swojej dalszej działalności – podkreślił premier.

– Uderzenie w niego, takie nieładne, zupełnie niepotrzebne, niczym nieuzasadnione, jest dowodem moralnej degrengolady. Obawiam się, że jest także dowodem tego, że pan Borusewicz, bo jemu jest często przypisywana inicjatywa w tej sprawie, po prostu boi się zestawienia z człowiekiem, który ma równie ładny życiorys i wiele zalet, którymi on nie dysponuje. Boi się po prostu tego, żeby jego zastępcą nie był ktoś po prostu lepszy – stwierdził Kaczyński.

„Wybór Niesiołowskiego to demonstracja pogardy”


Premier przyznał na antenie Polskiego Radia, że krytycznie ocenia wybór Stefana Niesiołowskiego na wicemarszałka Sejmu. Tłumaczył to grubiańskim i niepoważnym zachowaniem polityka PO. Zdaniem Kaczyńskiego, wybór Niesiołowskiego jest "demonstracją pogardy dla tego wszystkiego, co stanowi podstawę dobrego funkcjonowania życia publicznego i społeczeństwa".

„Mam nadzieję, że panowie Dorn, Ujazdowski i Zalewski nie są pozbawieni honoru”

– Jeśli ktoś radykalnie nie zgadza się z linią partii, to powinien zrezygnować z mandatu – tak o rezygnacji ze stanowisk wiceprezesów PiS Ludwika Dorna, Kazimierza Ujazdowskiego i Pawła Zalewskiego mówił premier w Polskim Radiu.

Politycy złożyli na ręce Jarosława Kaczyńskiego list z postulatami reform w partii i zmian w sposobie jej kierowania.

– To kwestia skuteczności, a oni uznali, że ich status jest zagrożony. Prosiliśmy kolegów, by nie ogłaszali decyzji publicznie i nie publikowali listu. Zrobili to, więc będą konsekwencje – stwierdził. – To smutne wydarzenie, mówię tu zwłaszcza o Dornie, ale to ich decyzja, która wyrosła z frustracji. Można było ją wyrazić lepiej, ale trudno – ocenił premier.

Pytany, czy byli wiceprezesi odejdą z PiS, odparł: – Przed wyborami podpisaliśmy zobowiązanie następującej treści: jeśli ktoś radykalnie nie zgadza się z linią partii, nie chce działać w ramach wspólnego przedsięwzięcia, to powinien zrezygnować z mandatu. To jest zobowiązanie honorowe. Mam nadzieję, że panowie nie są pozbawieni honoru – podsumował.

(M.S.)



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach