18 marca 2010 r.
Niemieckie media podały, że władze niektórych miast, w tym i Berlina poważnie rozważają obniżenie maksymalnej prędkości samochodów do, uwaga: trzydziestu kilometrów na godzinę. Uzasadnienie tego potencjalnego kroku było bardzo odkrywcze. Otóż testy jasno pokazały, że samochód jadący pięćdziesiąt na godzinę ma dłuższą drogę hamowania od tego co trzydzieści. Dodam od siebie, że samochód jadący dziesięć na godzinę hamuje jeszcze szybciej, a ten, o Eureko!, co w ogóle nie jedzie, czyli stoi w miejscu, ma drogę hamowania zero, czyli nul.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Podobny algorytm występuje przy bliskich spotkaniach pieszego z maską auta. Co oczywiście jest twardym argumentem za zmniejszaniem prędkości w miastach. Generalnie im wolniej, tym więcej pieszych przez maskę przelatuje bez większych uszkodzeń. Co prowadzi do daleko idącego wniosku, że jak Audi stoi i wpadnie na niego pieszy, to w zależności od masy pieszego poziom uszkodzeń klapy przedniej będzie różny. Myślę też, co na pewno potwierdzą empirycznie w badaniach najwięksi niemieccy naukowcy, że jak rzeczone Audi, albo nawet Trabant jechać będzie na biegu wstecznym, i kierunek ruchu samochodu i pieszego będzie ten sam, czyli identyczny, to z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić można, że obrażeń pieszego nie będzie w ogóle, chyba, że potknie się o sznurowadło i wyglebi twarzą o asfalt.
Zapyta ktoś, a co nas obchodzą głupie pomysły niemieckich miłośników zrównywania prędkości wypasionych bryk do poruszania się pani na miejskim rowerku z koszem na zakupy?
Na razie nas nie obchodzą. Na razie. Za jakiś czas jednak zdarzy się tak, że poseł, lub posłanka dramatycznie łaknąca popularności pomysł powieli na gruncie polskim. Argument będzie oczywisty – Niemcy już myślą o wprowadzeniu. A wiadomo, że niemieckie auta w Polsce są najlepsze, autostrady super, więc może i takie przepisy też. W ogóle Niemcy się znają, mają wszystko poukładane itd. itp. Będzie dyskusja o bezpieczeństwie, o wpływie na środowisko, silne lobby pragnących ciszy i spokoju emerytowanych mieszkańców osiedli oraz matki karmiące z dziećmi w wózkach poprą przez aklamację wniosek coraz silniejszej, ponadpartyjnej grupy posłów liczących na dodatkowe głosy. I dla świętego spokoju przepis w życie wejdzie.
Kiedy więc będziecie jechać przez Warszawę lub Kraków na pierwszym biegu obserwując ładne, piesze nogi w kusych spódniczkach, całkowicie bezpieczne dzięki nowym przepisom pamiętajcie: ostrzegałem pierwszy!
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach