16 lipca 2007 r.
Andrzej Lepper ogłosił, że Samoobrona zostaje w koalicji. Jednocześnie przewodniczący Samoobrony i lider Ligi Polskich Rodzin Roman Giertych podjęli decyzję o połączeniu sił i stworzeniu LiS-u — wspólnoty działań i programów.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Dziś przed południem prezydium Samoobrony podjęło jednogłośną decyzję o wyjściu z koalicji, w ramach sprzeciwu wobec prowokacji CBA przeciwko Andrzejowi Lepperowi. Prezydium pozostawiło jednak ostateczną decyzję przewodniczącemu, który „dla dobra Polski” zdecydował się na pozostanie w koalicji rządzącej.
LiS, czyli dwa w jednym
Jednocześnie prezydia Samoobrony i LPR podjęły decyzję o pogłębionej współpracy. Utworzony został LiS, twór parakoalicyjny, który ma wzmocnić pozycje Ligi i Samoobrony w rządzie. Na jego czele będą stali prezes i przewodniczący, mający posiadać identyczne uprawnienia.
Mimo że LiS został nazwany przez jego twórców „nową partią", nie będzie to partia, lecz raczej porozumienie programowe. Samoobrona i LPR zachowają swoje struktury i odrębność, zostanie natomiast uzgodnione porozumienie programowe w głównych sprawach. Jak mówili obaj liderzy, programy gospodarcze ich partii są dość podobne. LiS będzie zwolennikiem rozbudowanej polityki socjalnej państwa. Opieką zamierza objąć przede wszystkim rolników, bezrobotnych, rencistów oraz rodziny wielodzietne. Popiera także roszczenia pracowników służby zdrowia. — Jeżeli w ciągu kilku dni znalazł się miliard na Euro 2012, to i dla pielęgniarek muszą się znaleźć pieniądze — mówił Lepper.
Priorytetem dla LiS będzie jednak niedopuszczenie do ratyfikacji traktatu reformacyjnego, „faktycznej konstytucji UE", jak mówił Roman Giertych. Zarówno Liga, jak i Samoobrona są zdania, że w negocjacjach brukselskich ponieśliśmy klęskę. Zdaniem Giertycha traktat daje osobowość prawną Unii Europejskiej i pozbawia suwerenności jej członków. — Nie możemy dopuścić, aby prawo unijne stało ponad prawem polskim — mówił lider LPR.
PiS się LiS-u nie boi
Deklaracje koalicjantów nie zrobiły wielkiego wrażenia na premierze Jarosławie Kaczyńskim. — Z punktu widzenia PiS nie jest to sprawa szczególnie istotna. PiS się LiS-a nie boi — mówił szef rządu na konferencji prasowej. — Koalicja żeby trwać, musi wykonywać swoje zadania, czyli zmieniać Polskę na lepsze. Przede wszystkim realizuje się w przedsięwzięciach legislacyjnych — mówił Jarosław Kaczyński.
Dodał jednak, że PiS nie zamierza tolerować stawiania co tydzień nowych żądań, jak mieli to w zwyczaju koalicjanci. Nie może być także mowy o ukaraniu CBA, które zdaniem premiera „wykonuje dobrą robotę". — W tych sprawach żadnych ustępstw nie będzie, kto chce kontynuacji koalicji, musi sobie z tego zdawać sprawę — zapowiedział J. Kaczyński.
Premier oświadczył, że w sprawie traktatu reformacyjnego nie ma dyscypliny koalicyjnej, partie mają „wolną rękę". Dodał, że liczy się z odmową ratyfikacji traktatu przez Sejm wobec zdecydowanego ataku opozycji na uzgodnienia brukselskie i niechęci koalicjantów. Powtórzył jednak, że jest przekonany, iż Polska odniosła w Brukseli wielki sukces.
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach