7 maja 2007 r.
Francja wybrała. Nowym prezydentem będzie konserwatysta Nicolas Sarkozy. Jak poinformowało francuskie MSW, w wyborach prezydenckich we Francji Sarkozy uzyskał ostatecznie 53,06 proc. głosów. Kandydatkę socjalistów Ségol`ene Royal poparło 46,94 proc. głosujących. Po ogłoszeniu wyników w kraju wybuchły zamieszki.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Wyniki te nie uwzględniają głosów Francuzów oddanych za granicą. Frekwencja była wyjątkowo wysoka (najwyższa od 1981 r.) i wyniosła 83,97 proc. Głosów nieważnych oddano 3,53 proc.
— Będę prezydentem całej republiki — zapewnił po ogłoszeniu wyników Nicolas Sarkozy. — Chcę dać każdemu szansę. Wzywam wszystkich Francuzów, także tych, którzy nie głosowali na mnie, by przyłączyli się do mojego programu — mówił do tłumów zgromadzonych na placu Zgody w Paryżu.
Sarkozy w swoim wystąpieniu wyraźnie pokazał linię przyszłej polityki zagranicznej Francji. Zapewnił o zaangażowaniu jego kraju w sprawy Unii Europejskiej. Przyznał, że głęboko wierzy w unijną budowlę i namawia partnerów z UE, by wsłuchali się w głosy ludzi, którzy chcą być chronieni. Zwrócił się też do Stanów Zjednoczonych z zapewnieniem, że Francja zawsze będzie stać u boku USA, ilekroć będzie to potrzebne.
Po ogłoszeniu wyników wyborów na ulicach francuskich miast wybuchły zamieszki. W Paryżu z policją starło się ponad 5 tys. osób, w Lyonie ponad 4 tys. Policja musiała użyć gazu łzawiącego, by usunąć manifestantów z ulic. Według protestujących zwolenników Royal Sarkozy stanowi zagrożenie dla Francji, opowiada się bowiem za autorytarnym stylem rządzenia. Pierwsza deklaracja prezydenta elekta nie pohamowała wybuchu niezadowolenia.
— Szacunek dla pani Royal to szacunek dla milionów, które głosowały na nią. A ja pragnę być prezydentem wszystkich Francuzów — podkreślił.
Ségol`ene Royal podziękowała natomiast swoim wyborcom. Zapowiedziała, że nadal będzie działać na rzecz swojego programu, odbuduje lewicę i będzie patrzeć władzy na ręce.
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach