3 listopada 2008 r.
Pomysły na zarobienie pieniędzy rodzą się często niespodziewanie. Ktoś ma na przykład pusty garaż, nie wie, co z nim zrobić, i po latach mamy komputery z nadgryzionym jabłkiem. Ktoś się gapi na bociany przylatujące każdej wiosny w to samo miejsce i powstaje prężna firma produkująca zaprawy i kleje budowlane. Ja będę bogaty przez Wszystkich Świętych. A ponieważ jestem nastawiony prospołecznie, bogactwem moim, na razie potencjalnym, podzielę się z bliźnimi.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Że znicze, kwiaty, wieńce — wiadomo, żniwa. Sądząc po liczbie zatrzymanych pijanych kierowców, interesem mogą być również jednorazowe ustniki do alkomatów. Ja jednak proponuję zainwestować w GPS. Przebojem na rynku już niedługo stanie się cmentarna nawigacja. Topografia miejsc naszego spoczynku zmienia się w sposób naturalny właściwie codziennie. Cmentarz znany nam sprzed dziesięciu lat nie jest tym samym miejscem. Fakt, dziadek leży tam, gdzie leżał, ale za dziadkiem rosły takie ładne sosenki, a teraz? A jak znaleźć ciocię, na pogrzebie której się nie było? Albo kolegę z wojska? Elektroniczna mapa z nawigacją rozwiązuje wszystko. Wstukujemy miasto, cmentarz i nazwisko. Globalna wioska prowadzi nas za rękę.
— Za dziesięć metrów skręć wprawo, potem trzy alejki prosto, zboczyłeś z trasy, przy kaplicy zawróć. Dotarłeś do celu.
Bez panicznego biegania po całym cmentarzu, rozpaczliwego wczytywania się w tablice na innych grobach, kilka razy szybciej, niż metodą analogową, spotkać się możemy z rodziną i znajomymi. System pomoże nam również odnaleźć samochód zaparkowany gdzieś tam, hen, w bocznej uliczce, tylko której, przecież gdzieś tu był.
Jeżeli ktoś puka się teraz w czoło, niech pamięta, że jeszcze kilkanaście lat temu w Polsce czekało się dwadzieścia lat na telefon, a o satelitach „Trybuna Ludu” pisała w kategoriach zwycięstwa jednej ideologii nad drugą.
Równie dobrze może to jednak być tylko koszmarny przycmentarny korek, w którym utknąłem na długie dziesiątki minut, a mózg przestawił się w tryb awaryjny.
Gdybyście jednak w przyszłym roku usłyszeli na cmentarzu cichutkie: „Skręć w lewo, skręć w prawo” — pamiętajcie o mnie. Możecie powiedzieć wtedy swoim dzieciom: „Widzisz, synku, rok temu gość o nazwisku Ławicki zgubił się na cmentarzu, dziś sprzedaje sto tysięcy map cmentarza na Powązkach”.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach