28 stycznia 2009 r.
Tylko najzdolniejsi będą mogli studiować jednocześnie na dwóch lub więcej kierunkach — to najnowszy pomysł Ministerstwa Nauki.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Teraz studenci to samoluby i egoiści. Załapie się taki na studia po wymęczonej maturze i od razu pozapisuje na dwa albo trzy inne kierunki. Ba, jeszcze wieczorami czasem do pracy pójdzie, żeby utrzymać się w wielkim mieście, bo przecież nie każdy zarabia tyle, ile Dorota Rabczewska, dla nieznajomych Doda*. Zdaniem ministerstwa to patologia. Student niezdolny nie powinien studiować na więcej niż jednym wydziale. Za to zdolny może.
Ministerstwo sądzi (takie zdolne ministerstwo), że dzięki temu zwolni się kilkanaście procent miejsc na uczelniach i ci, którzy na studia się nie dostali, teraz się dostaną i będą mogli studiować, czego wcześniej nie mogli robić, bo niezdolny zajmował dwa krzesła w sali wykładowej. Urzędnicy w swoich zdolnych jednoministerialnych głowach wydumali, że owszem prawo do bezpłatnych wyższych studiów ma każdy, ale tylko pojedynczo. Skąd ten pomysł? Dokładnie nie wiadomo. Być może przez analogię z jazdą na rowerze. Przecież nie da się jeździć na dwóch rowerach jednocześnie. Nie wiadomo też, jak w ministerstwie zauważyli, że to akurat niezdolni blokują miejsca.
Zawsze podziwiałem wszystkich, którzy uczyli się jednocześnie trzech języków, studiowali na dwóch fakultetach i jeszcze mieli czas napić się z nami wódki. Zawsze mi się wydawało, że skoro ktoś potrafi wylecieć z jednych studiów, a ktoś utrzymuje się na dwóch kierunkach jednocześnie, to ten drugi, nie ma siły, musi coś w sobie mieć. Zdolność, pracowitość, zacięcie, zawziętość, wszystko jedno, to coś.
Guzik prawda. Chcesz więcej studiować — najpierw udowodnij swoją zdolność. Jak? Za bardzo nie wiadomo. Można by w ramach testu pozwolić studiować, na przykład przez jeden semestr, dwa kierunki. Jak sobie poradzi, znaczy zdolny, jak nie, wynocha z jednej uczelni. Ale przecież teraz też tak jest. Oceny w indeksie. To jest myśl. Komisja ministerialna będzie sprawdzać oceny. Są piątki i jedna czwórka, są dwa fakultety, dwie tróje, nic z tego. Można wreszcie poziom zdolności ogólnej badać przez zdolność do wymyślania mniej lub bardziej fantazyjnych pomysłów, w jaki sposób pracowitym, chcącym zdobyć jak najwięcej wiedzy młodym ludziom utrudnić tej wiedzy poznawanie.
Pomysłów w Ministerstwie Nauki, co zrobić, żeby nasze uczelnie trafiły do pierwszej setki uczelni europejskich, żeby najzdolniejsi chcieli zostać na uczelniach i uczyć kolejnych zdolnych, niestety, brak. To poniżej ich zdolności.
Paweł Ławicki
* Według plotkarskich portali za jedną minutę noworocznego koncertu pani Rabczewska otrzymała 4000 zł. Taka zdolna!
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach