5 września 2007 r.
Dzisiejsze posiedzenie Sejmu jeszcze dobrze się nie zaczęło, a już zostało przerwane. Natychmiast po rozpoczęciu obrad szef LPR Roman Giertych wnioskował o przerwę, o posłowie wniosek przyjęli. PiS i PO dążą do jak najszybszego przegłosowania samorozwiązania Sejmu.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
— Ludwik Dorn nie ma dziś prawa prowadzić obrad. Bo może się okazać, że jego decyzje są nieważne — mówił chwilę później Giertych na konferencji prasowej. — Nie oczekuję, że ktoś zaskarży uchwalone dziś ustawy, ale samorozwiązanie Sejmu – już tak. Wtedy będziemy mieć sytuację, w której o wyborach decyduje Trybunał Konstytucyjny — uściślił lider LPR.
Roman Giertych poinformował, że Trybunał Konstytucyjny wszczął postępowanie w sprawie niezgodności z konstytucją zapisów Regulaminu Sejmu, które pozwalają marszałkowi Sejmu nie poddawać pod głosowanie wniosku o jego odwołanie przez sześć miesięcy.
— Nie ma takiego parlamentu na świecie, w której marszałek nie ma trwałej większości. Jak się nie podziela zdania większości, to się ustępuje — uważa Giertych. — Przepisy regulaminu były tworzone dla ludzi honoru, a Dorn najwyraźniej honoru nie ma — dodał.
Zdaniem marszałka Dorna, LPR dąży do przedłużania w nieskończoność, w obawie przed wyborami, aktualnego posiedzenia Sejmu. Nazwał wniosek Giertycha „szantażem obstrukcyjnym". Marszałek skierował list do szefów klubów PO, Samoobrony, SLD oraz koła Prawicy RP, w którym apeluje o nieuleganie manipulacjom Giertycha i przegłosowanie najważniejszych ustaw. — Jeżeli ten apel nie poskutkuje w formie pewnego wezwania publicznego, to będę musiał zwrócić się do obywateli, aby drogą perswazji wpłynęli na posłów — powiedział na konferencji prasowej. Wyjaśnił, że wystąpi w orędziu radiowo-telewizyjnym. Stwierdził, że zarzuty Giertycha mają „absurdalny i groteskowy charakter".
Samorozwiązanie Sejmu stanęło pod znakiem zapytania. Przeciwko są LPR i Samoobrona. Politycy tych partii argumentują, że przed wyborami konieczne jest powołanie komisji śledczej w sprawie akcji CBA w resorcie rolnictwa. Ostrzegają również, że rzetelna kampania wyborcza będzie trudna, a nawet niemożliwa w sytuacji, gdy służby specjalne wykorzystywane są do zwalczania opozycji.
— Nikt nie wie, czy nie będzie zatrzymany — mówił Janusz Maksymiuk (Samoobrona) w TVN24. Przywołał sprawę zatrzymania Piotra Tymochowicza, który zdaniem policji miał być zamieszany w aferę pedofilską. Funkcjonariusze utrzymywali, że wiarygodny sygnał w tej sprawie dostali od policji niemieckiej. Dziś okazało się, że na liście domniemanych pedofilów, przekazanych przez Niemców polskiej policji, nie było Piotra Tymochowicza.
PiS i PO proponują, aby głosowanie nad samorozwiązaniem dobyło się już dzisiaj. Zdaniem polityków tej partii, uspokoiło by to nastroje panujące wśród posłów i umożliwiło spokojną pracę nad ustawami.
— Spodziewałem się, że Roman Giertych będzie próbował przedłużać posiedzenie Sejmu. Wszystko zmierza w kierunku chaosu — skomentował Jarosław Gowin (PO). Przewodniczący klubu parlamentarnego Platformy stwierdził, że na sali obrad zaczyna dominować kampania wyborcza i w tej sytuacji klub podjął decyzję o samorozwiązaniu Sejmu jak najszybciej.
PiS wypowiada się ostrzej. — Mamy tu do czynienia z awanturnictwem. Wystraszony wizją wyborów i swej porażki Roman Giertych chwyta się różnych kruczków, aby zdestabilizować Sejm — twierdzi Jolanta Szczypińska. Jej zdaniem, opozycja nie pozwala na zajęcie się ważnymi problemami Polski.
Kluczowe będzie stanowisko SLD i PSL. Posłowie SLD są przeciwni głosowaniu wniosku o samorozwiązanie już dziś, ponieważ przyspieszyłoby to wybory o tydzień. Szef SLD Wojciech Olejniczak stwierdził, że PO kapituluje, nie chce powołania komisji śledczych zmiany regulaminu Sejmu.
Dziś Sejm miał zająć się m.in. projektem ustawy dezubekizacyjnej, ustawy o Funduszu Alimentacyjnym i ustawy podwyżkowej dla pracowników ochrony zdrowia. Posłowie mieli również głosować nad projektem nowelizacji ustawy o podatku PIT, wprowadzającym ulgę prorodzinną.
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach