7 lutego 2007 r.
Nie tylko „różnice nie do usunięcia" w stosunkach z prezydentem Lechem Kaczyńskim, były powodem dymisji ministra obrony. Drugim, może nawet poważniejszym, była wojna podjazdowa pomiędzy Radosławem Sikorskim a Antonim Macierewiczem, szefem kontrwywiadu wojskowego.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Według „Dziennika", Sikorski planował zawiadomić prokuraturę o przestępstwie, które miał popełnić Antoni Macierewicz. Szef kontrwywiadu szukał z kolei materiałów kompromitujących ministra.
W Ministerstwie Obrony przygotowano zawiadomienie o przestępstwie, dotyczyło tajnych dokumentów, które Macierewicz miał „zgubić", pisze „Dziennik". Była to odpowiedź Sikorskiego na próby pogrążenia go przez Macierewicza. Członkowie komisji weryfikacyjnej tajnych służb wojskowych przepytywali emerytowanych oficerów WSI o ewentualne związki Radosława Sikorskiego z brytyjskim wywiadem.
Źródła zbliżone do Ministerstwa Obrony sugerują, że Sikorski nie spodziewał się porażki w tej wojnie. Informując premiera o zarzutach pod adresem Macierewicza liczył raczej na dymisję rywala.
Z wyniku tej potyczki nie jest zadowolona opozycja, która wysoko ocenia kompetencje Sikorskiego. Również były premier Kazimierz Marcinkiewicz nie kryje rozczarowania. — Pan minister Macierewicz niczego w życiu nie wybudował, nie stworzył. Zawsze dzielił i burzył — pisze na swoim blogu.
Marcinkiewicz nazywa Sikorskiego „najlepszym ministrem ostatnich lat".
O Antonim Macierewiczu Marcinkiewicz napisał: „Ma specyficzne, inne od wszystkich spojrzenie na świat i Polskę. Jestem pewien, że będzie jeszcze sławny. Niestety. Ciekawe, że wielu boi się o tym rozmawiać. Odkładają telefon, piszą na kartkach. Panowie, od 1984 roku żyjemy w Orwellowskim świecie. Trzeba się przyzwyczaić."
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach