13 stycznia 2010 r.
Jak tak dalej pójdzie, za kilka lat drugi filar emerytalny stanie się nic nie znaczącym kadłubkiem, który straci resztki racji bytu. Szkoda. Zawsze to jakaś wyrwa w zusowskim, skostniałym jak ślady tetrapoda spod Kielc systemie. Rozmowa z minister pracy i polityki społecznej Jolantą Fedak w Rzeczpospolitej nie pozostawia wątpliwości: nie szkoda róż, gdy płonie las. Widać wyraźnie, że kasy na emerytury zaczyna brakować, dług publiczny się powiększa, czyli trzeba sypnąć kasą. Skąd? Z Otwartych Funduszy Emerytalnych.
Pani minister kilka razy powtarza w wywiadzie, że nie ma mowy o zabieraniu pieniędzy z OFE. Pani minister chce tylko „zmniejszenia strumienia”. Z siedmiu i trzech dziesiątych do trzech procent składki emerytalnej. Jak to ładnie brzmi – zmniejszenie strumienia. „ Pamiętajmy, że aktywa OFE nie zostaną uszczuplone, tylko będą wolniej przyrastać”, to jeszcze jedno słodkie zdanie z wywiadu mające nas przekonać, że nikt nam nic nie zabiera. Podobnie nic się nie stanie, kiedy wprowadzona zostanie możliwość przeniesienia zebranych pieniędzy z OFE do ZUS dla wszystkich kończących 60 i 55 (kobiety) lat.
Najpierw fundusz zbiera moje pieniądze, inwestuje, bym na końcu zabrał swoje zabawki i poszedł do ZUS. Tylko w tym roku może tak zrobić ponad 350 tysięcy członków OFE. Musi się to odbić na kondycji funduszy, które nagle „wolniej będą przyrastać”, że powiem za panią minister. Ale oczywiście jest rozwiązanie. Zdaniem pani Fedak portfel inwestycyjny OFE mógłby być bardziej dynamiczny, bo „gdy strumień pieniędzy będzie mniejszy, to skoki świadczeń będą niższe”. Można z tego zdania wyinterpolować pogląd ogólniejszy, który można by nazwać na przykład regułą Fedak: „ Im strumień mniejszy, tym skoki niższe”. Brak strumienia powoduje, że stoimy twardo na ziemi bez skakania. Co było do udowodnienia.
Nie ma co ściemniać. Brakuje pieniędzy na bieżące wypłaty emerytur, lej się powiększa i uzbierane na kupce, policzalne pieniądze z OFE kuszą. Skoro nie można ich zabrać, ot tak, to zmniejsza się strumień, przykręca kranik, z ZUS tworzy się instytucję publicznego zaufania, taką bezpieczną kasę oszczędności, gdzie każdy ma gwarantowaną wypłatę świadczenia, a z tymi OFE, to wicie, rozumiecie, generalnie nie wiadomo. Teraz są złe, bo inwestują w obligacje i powiększają dług publiczny. Kiedy specjaliści mówili, żeby funduszom pozwolić na bardziej agresywny portfel inwestycyjny, mówiono całkiem na odwrót – bezpieczeństwo obligacji, to bezpieczeństwo przyszłych emerytur. Nie dam się nabrać na marchewkę, że niby będę mógł swoje pieniądze z OFE dostać w całości, po ukończeniu 65 lat. Zawsze się znajdzie jakiś paragraf 22, który skutecznie mi to obrzydzi. Podatek jakiś, albo zgoda rodziców na piśmie. Cokolwiek.
Wygląda mi to na powolne ukręcanie łebka. Na razie nie stanie się nic dramatycznego, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jak uda się pierwszy pomysł „zmniejszenia strumienia”, następcy minister Fedak nabiorą ochoty na więcej. II filar przejdzie do historii albo stanie się nic nie znaczącym dodatkiem do tłustej, zusowskiej emerytury.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach