Wtorek, 17 X 2017 r.
Nr 165/2017 (2295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


30 sierpnia 2010 r.

Służba publiczna odwiedza prywatny biznes

- Panie prezesie, pan minister do pana – powiedziała sekretarka.
- Prosić, prosić – wstał zza biurka prezes. Kiedyś przyjaciele z podziemia, dziś w dalszym ciągu koledzy poznający się na ulicy. Prezes - szef wielkiej firmy, zaczynał w garażu, minister, absolwent dobrej uczelni, dyplom z wyróżnieniem, kiedyś społecznik, dziś prominent najważniejszej partii.
- Witam w skromnych progach mojej manufaktury – z uśmiechem powitał gościa prezes.
- Sługa narodu, do usług – autoironicznie odparł minister.
- Służycie, służycie, tylko jak długo naród to wytrzyma? – prezes nalał dwudziestoletnią whisky do kieliszków.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

- Takie czasy. Budżet trzeszczy na ostatnim szwie, nauczyciele się zbroją, rolnicy nie odpuszczą, w ZUS pustka. Jesteśmy odpowiedzialni. Musimy działać.


- Jasne, pięknie działacie. VAT mi podnieśliście. Dwadzieścia milionów więcej muszę zapłacić.


- Dwadzieścia, tu, dwieście tam i miliard się uzbiera. Ale to i tak kropla.


- I dlatego szykujecie skok na fundusze emerytalne?


- Przyznaję, łakomy kąsek, ale szef na razie się nie zgadza. Szkoda, bo braki cholerne w kasie – westchnął minister i przetarł okulary.


- Tyle dobrego… - dolał trunku prezes.


- Jak zobaczył bilans, już powoli zmienia zdanie – dodał minister.


- A tą cholerną akcyzą na paliwo, to musicie kombinować? Wiesz jak mnie to sieknie? Tak się na pracować. Czasem mam wrażenie, że skończyłeś Uniwersytet Ludowy w Większycach a nie uczelnię w USA.


- Akcyza, to nasze koło ratunkowe. Jak nic nie pomaga, trzeba podnieść. A nie pomaga.


- Jasne, jasne. Znam te wasze numery z akcyzą. Moglibyście przynajmniej nie chrzanić, że Unia zmusza do podwyżek.


- Piarowcy stwierdzili, że to działa. Komu się chce grzebać w unijnych przepisach.


- Mi się chce – zirytował się prezes – I jak słyszę te wasze napuszone mowy, to mam ochotę do Czech się przenieść.


- Nie mówiłeś, że znasz czeski – zdziwił się minister.


- Nie znam. Ale szybciej się nauczę, niż nadążę za zmianami przepisów.


- Cóż zrobić, sam wiesz, że poprzedni prezydent, świeć Panie na jego duszą, wszystko nam utrącał. Teraz nadganiamy.


- Jak cholera nadganiacie. Co miesiąc mam trzydzieści sprawozdań więcej.

- Nie narzekaj. Ja mam powody do narzekania – zwiesił głowę minister.


- Ojej, dymisja?


- Kto wie? Na razie szef wysłał mnie w środowisko, żebym poparcie zdobył dla pewnego projektu.


- I środowisko, to ja?


- Też. Do biznesu mnie wysłał. Pomysł jest, przyznam kuszący- minister z wdzięcznością przyjął dolewkę.


- Wal, chłopie. Nic mnie już nie zdziwi.


- No nie wiem….Koncepcja jest, by pożyczyć brakujące trzysta miliardów.


- Obligacje?


- Daj spokój, ludzie nie kupią. Od was pożyczyć, koncepcja taka jest.


- No, super, co chcecie pożyczyć? – prezes lekko zesztywniał.


- Wiesz, jakby, to określić. Różne rzeczy. Projekt takiej ustawy mamy, że pożyć będziemy mogli, jachty na przykład, ten twój biurowiec też byśmy mogli, ze sto milionów jest warty.


- Na cholerę wam jachty i biurowce?


- Sprzedamy i zasilimy budżet.


- Mówiłeś: pożyczyć, nie sprzedać.


- Od was pożyczyć, sprzedać, zasilić, stanąć na nogi a potem z nadwyżki kupić i oddać. Ale tylko na chwilę, stary, nie ma obaw. Góra pięć, dziesięć lat.


- Wkręcasz mnie, co? – opadł na fotel prezes.


- Poważnie mówię. Biuro analiz wyliczyło, że średni i duży biznes trzyma w prywatnych rękach prawie bilion złotych. Jak pożyczymy dwadzieścia procent to jesteśmy ura……


- Pani Kasiu, pan minister już musi iść – otworzył drzwi nagle poczerwieniały prezes.


- Nie bierz tego tak do siebie. Koncepcja jest, stary. Spokojnie. Tu masz projekt ustawy, gdybyś mógł….przez tydzień.


- Tydzień?


- No, tydzień. W przyszłym tygodniu premier ma konferencję i chciałby ogłosić założenia reformy finansów publicznych….


***

- Panie prezesie. Minister do pana – powiedziała sekretarka. Prezes otworzył oczy. Przez chwilę patrzył nieprzytomnym wzrokiem.


- Nie ma mnie. Jestem w Pradze- odparł prezes – I proszę mi kupić rozmówki polsko czeskie.

Paweł Ławicki



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach