23 sierpnia 2007 r.
Sejm głosami 392 posłów odebrał immunitet Stanisławowi Łyżwińskiemu. Wnioski o uchylenie immunitetu Łyżwińskiemu oraz o zgodę na jego tymczasowe aresztowanie złożyła łódzka prokuratura, która chce mu postawić siedem zarzutów, w tym zarzut gwałtu, w związku z tzw. seksaferą w Samoobronie.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Łyżwiński nie stawił się na posiedzenie i dostarczył kopię zwolnienia lekarskiego, ale marszałek Ludwik Dorn nie zdecydował się na przełożenie głosowania, argumentując, że kopia zwolnienia nie jest poświadczona.
— Pozbawiono mnie prawa do obrony — stwierdził poseł Łyżwiński. Zgodnie z regulaminem przed głosowaniem o uchylenie immunitetu oskarżony poseł może wygłosić oświadczenie. Łyżwiński przebywa w Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku od poniedziałku z podejrzeniem choroby wieńcowej. Nie wie, kiedy będzie mógł opuścić szpital.
— Jeżeli ktokolwiek mówi dziś z układu rządzącego, że w Polsce mamy demokrację, to jest wielkie nieporozumienie. Podejrzewam, że gdybym był dzisiaj w prosektorium, to też by w to nie uwierzyli i głosowali za uchyleniem immunitetu i aresztowaniem — stwierdził poseł.
Samoobrona złożyła do laski marszałkowskiej wniosek o przełożenie głosowania, domagając się, aby komisja ds. służb specjalnych stwierdziła, czy śledztwo w sprawie seksafery nie było sterowane politycznie, jednak marszałek Dorn uchylił wiosek.
Łyżwińskiemu grozi nawet 10 lat więzienia. Sejm uchyla immunitet i wyraża zgodę na tymczasowe aresztowanie większością co najmniej dwóch trzecich głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów.
Zdaniem przewodniczącego Samoobrony Andrzeja Leppera Łyżwiński jest ofiarą ataku politycznego. — Prawie rok czasu ta sprawa się ciągnie i jeżeli poseł Łyżwiński chciałby cokolwiek mataczyć w tej sprawie, oszukiwać, to już miał tyle czasu na ustawienie świadków, jeżeli ktoś chce wierzyć w te bajki, na to, jak mają zeznawać i tak dalej. I dzisiaj aresztowanie, gdzie wszystkie zeznania opierają się na poszlakach (...) Jeżeli już, to niech się toczy proces sądowy, ale ja nie widzę żadnych podstaw do tego, żeby Łyżwińskiego zamykać — mówił Lepper w radiowych „Sygnałach Dnia".
— Czy są jakieś dowody, że poza tymi paniami w tej chwili, bo jeżeli takie ciągotki Łyżwiński ma do gwałcenia i molestowania i tak dalej, no, może teraz jest jakaś kobieta? I ja wzywam ją — jeżeli jest teraz jakaś, na której on to wymuszał, czy seks, czy po prostu próbował zgwałcić, niech się zgłosi do prokuratury jak najszybciej albo na policję. Czy jest? Nie ma — podsumował.
(A.P.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach