28 kwietnia 2009 r.
Dawno, dawno temu spotkałem na międzynarodowym obozie Węgierkę. Śliczna była. Niestety dogadać się z nią nie mogłem. Był to dla mnie bodziec do nauki angielskiego. Węgierki o perłowych włosach już nigdy nie spotkałem, ale piwo po angielsku zamówię. Potem miałem sporo bodźców. Do gry na gitarze miałem bodziec, kiedy zobaczyłem jak gitara działa na kobiety przy ognisku na przykładzie kolegi grającego cztery akordy. Wiele lat później płaczące dziecko było bodźcem do wstania i przewinięcia malucha, by sąsiedzi nie zawezwali Rzecznika Ochrony Praw Dziecka. Pamiętam też, że skrajny debilizm mojego szefa był bodźcem do zmiany pracy. Piękne słowo: bodziec. Za chwilę być może bodnie nas kolejny bodziec.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Pomysł jest mianowicie taki, żeby akcyzę na samochody zamienić podatkiem „środowiskowym”. Według pomysłodawców im starszy samochód, tym więcej CO2 wydziela. Ergo – im auto starsze, tym podatek większy. Według przecieków na auta sprzed 1992 roku mógłby taki podatek wynosić nawet 3000 złotych. „Chodzi o to, aby w pewnej perspektywie posiadania samochodu jego właściciel miał bodziec do wymiany auta na nowsze. Wtedy z rynku i z ruchu będą eliminowane pojazdy stare, zwłaszcza z silnikami o dużej pojemności" - wyjaśnił wiceminister Jacek Kapica. W pewnej perspektywie posiadania samochodu, jak ładnie powiedziane. Ale bodziec jest. Otóż panie ministrze Kapica chciałbym poinformować, że ja panu ślicznie dziękuję za taką stymulację. Bo ja nie chcę mieć nowego auta. Ja chcę mieć samochód używany. Bo jest tańszy. A jak przez podatek stanie się droższy, to nie będzie tańszy i nie będzie mnie na niego stać. Proste? Ja nie chcę, by mnie pan stymulował, szczególnie wkładając rękę do mojego portfela.
Dzięki tanim samochodom Polak zaczął się przemieszczać, zarabiać pieniądze, poznawać Europę. Lokalna Polska używanymi autami stoi. Może w Warszawie tego nie widać, ale w pięciotysięcznym miasteczku już tak. Jedną decyzją można milionom Polaków strzelić w kolano. Za trzy tysiące można kupić obecnie całkiem sprawne małe jeździdełko. Samotna matka dziecko do przedszkola dowiezie i zakupy zrobi. A pan minister takiej mamusi w prezencie daje bodziec do zamiany auta na nowsze. Czynszu pani Kasia nie zapłaci ale nowy samochód kupi. Do tego jeszcze będzie szczęśliwa, bo kolejne pięćdziesiąt tysięcy plus odsetki do spłaty będzie miała. Panie ministrze Jacku Kapica, pan w to wierzy? Pan wierzy, że Heniek, który kupił dwudziestoletniego Golfa, by dojechać do pracy na zmiany, bo PKS jeździ raz w tygodniu a szyny na PKP dawno rozebrali , dzięki podatkowemu bodźcowi zamieni Golfa II na Golfa VI?
Jeżeli pan naprawdę wierzy, że to bodziec a nie kolejne dokręcanie Polakom podatkowej śruby, to ja też mam bodziec. Puknij się pan w głowę. Amen.
Paweł Ławicki
Właściciel dwunastoletniego francuskiego mini vana z katalizatorem.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach