Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


6 lutego 2007 r.

Szczygło: Płacz nad rozlanym mlekiem niczego tutaj nie zmieni

Aleksander Szczygło, obecny szef Kancelarii Prezydenta, a wkrótce nowy minister obrony narodowej, powiedział w „Salonie Politycznym Trójki”, że sprawy, takie jak: misja w Afganistanie czy budowa tarczy antyrakietowej w Polsce, wymagają rzeczowej i spokojnej dyskusji. Zaznaczył, że podejmie taki dialog z odpowiednimi osobami i wtedy dopiero dokona oceny sytuacji w resorcie.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

— Wojsko Polskie to nie jest miejsce do tego, żeby dokonywać rewolucji — podkreślał Szczygło na antenie radiowej Trójki. Dodał, że zamierza kontynuować działania swojego poprzednika.

— Myślę, że spokojna kontynuacja tego, co zaczął pan minister Sikorski w MON, będzie najlepszym sposobem zachowania rozsądku i odpowiedzialności za decyzje dotyczące Wojska Polskiego — mówił minister.

Przyznał też, że pomysły na zmiany w armii wypracowywał razem z ministrem Sikorskim, kiedy był wiceszefem resortu obrony.

Wśród priorytetowych działań wymienił: zapewnienie bezpieczeństwa polskim żołnierzom, którzy są poza granicami kraju, wykorzystanie wzrostu nakładów na MON oraz przygotowanie dobrego wyszkolenia wojska.

Komentując decyzję byłego szefa MON, stwierdził, że jest zaskoczony złożeniem przez Sikorskiego dymisji w tak istotnym momencie, jak finalizacja sprawy wysłania wojsk polskich do Afganistanu, rozpoczęcie negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej i przygotowanie zakończenia misji wojsk polskich w Iraku. — To wszystko są bardzo istotne z punktu widzenia funkcjonowania armii decyzje — dowodził Szczygło.

— Nie można nikogo zmusić do pełnienia funkcji, szczególnie tak istotnych, jeżeli tego nie chce. Pan minister Sikorski stwierdził, że nie jest w stanie dalej kierować ministerstwem, w związku z tym podał się do dymisji. I płacz nad rozlanym mlekiem niczego tutaj nie zmieni. Trzeba ważyć proporcje sprawy — podkreślił.

Nie udzielił też odpowiedzi na pytanie, kto zastąpi go na stanowisku szefa Kancelarii Prezydenta. — Dużo jest spekulacji na temat roszad personalnych w sytuacji, kiedy ruszy się jedno miejsce na szachownicy to wiadomo, że to niesie za sobą konsekwencje przesuwania na innych polach — podsumował minister.

(M.S.)



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach