27 marca 2007 r.
Nieustające w nękaniu szkół nowymi pomysłami Ministerstwo Edukacji odkurzyło uchwalony w 2004 roku Narodowy Dzień Życia i zasugerowało konieczność jego uczczenia. Wielu dyrektorów odmówiło niezgodnego z ustawą o systemie oświaty takiego angażowania uczniów w politykę. To błąd, proszę szanownych dyrektorów. Władze nakazały, należało się podporządkować.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Wystarczyło naprawdę niewiele – ot, choćby zwołać apel. I wygłosić okolicznościowe przemówienie inspirowane poczynaniami rządu, który ostatnio wydaje się koncentrować głównie na walce o życie (poczęte oraz własne). Trudne pojęcia „aborcja” i „eutanazja” wzbogaciłyby słownictwo uczniów. Wiedzę o społeczeństwie poszerzyłoby wymienienie nazwiska – oczywiście prócz nazwiska ministra edukacji – polityka mniej dzieciom znanego, chociażby Zbigniewa Ziobry. Na przykładzie tych dwóch ministrów można było ukazać całą złożoność podejścia koalicji rządzącej do zagadnienia życia i śmierci.
Oto Giertych – zwolennik kary śmierci i zakazu aborcji. Koncentruje się głównie na drugiej kwestii, bo „na to jest klimat”. Walczy o wprowadzenie zakazu w całej Europie – najpierw w Heidelbergu, wkrótce w Hiszpanii.
Ramię w ramię z nim Ziobro – zwolennik tej samej kary oraz zakazu. Zajmuje się przede wszystkim kwestią pierwszą, gdyż ona jest bliższa sercu jego szefa. Zamierza na forum UE walczyć o zapisanie kary śmierci w Eurokonstytucji.
Wizja polskiego rządu, który toczy na arenie międzynarodowej boje o niezabijanie oraz o zabijanie równocześnie, wywołałaby w młodych, zdrowych umysłach reakcję odrzucenia jawnej sprzeczności, czyli – mówiąc prościej – cała mowa spłynęłaby po uczniach jak woda po gęsi. Świadomość angażowania w politykę nie obciążyłaby zatem żadnego dyrektorskiego sumienia. Jedynym efektem czczenia Dnia Życia byłoby tylko uczucie zmęczenia życiem politycznym.
Danuta Graj
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach