25 września 2007 r.
Donald Tusk powiedział w Radiu Zet, że chciałby, aby Jarosław Kaczyński starł się z nim w merytorycznej debacie na temat tego „co będzie się działo w Polsce". — Po raz szesnasty mówię: Jarosławie Kaczyński, nie lękaj się, tylko stań do debaty — zaapelował lider Platformy Obywatelskiej.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Według szefa PO, źródłem pomysłu na debatę między premierem Jarosławem Kaczyńskim a Aleksandrem Kwaśniewskim jest próba przekonania Polaków, że nadal trwa walka z komunizmem.
Gość Radia Zet stwierdził, że nie ma niczego niezwykłego w tym, że premier wybrał do debaty byłego prezydenta, a nie jego, mimo że – jak podkreślił lider Platformy – prawdziwy pojedynek wyborczy rozegra się między PiS a PO.
— Dla Jarosława Kaczyńskiego były prezydent może być takim wygodnym workiem treningowym do bicia. Po pierwsze, nie jest czynnym politykiem, jest patronem ugrupowania, które nie może liczyć na zwycięstwo, a z punktu widzenia propagandy PiS, jest symbolem tego, co najgorsze w Polsce — ocenił Tusk.
Czołowy polityk Platformy sceptycznie odniósł się do pomysłu debaty z Romanem Giertychem, do której wezwał go szef LPR. — Wydaje mi się to mało celowe, nie tylko dlatego, że Roman Giertych jest politykiem, który na własne życzenie schodzi ze sceny, ale (...) on z całą pewnością nie będzie decydował, o tym co będzie się działo w Polsce — podkreślił lider PO, dodając równocześnie, że jeśli odbyłaby się jego debata z Jarosławem Kaczyńskim, to można by rozmawiać o następnych debatach, na zasadzie „każdy z każdym".
(M.S.)
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach