Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


29 sierpnia 2007 r.

Tusk: Partnerem PO są ludzie, a nie zbankrutowany premier nieudolnego rządu

— Z całą pewnością nie będzie PO-PiS-u po wyborach, jeśli po wyborach będzie taki PiS, jaki mamy dzisiaj — podkreślił w radiowych „Sygnałach Dnia” lider Platformy Donald Tusk. — To jest PiS tego rządu i tego premiera. To jest PiS, który skoncentrował swoją uwagę na obłędnej walce politycznej wszystkich ze wszystkimi, na totalnej awanturze, na destrukcji polskiej polityki. Z takim PiS-em nie będziemy mieli nic wspólnego — dodał.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Czołowy polityk opozycji zapewnił w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że PO zrobi wszystko, by doprowadzić do wyborów na jesieni. 

— Partnerem Platformy są ludzie, wyborcy, a nie zbankrutowany premier nieudolnego rządu. I dlatego ja daję gwarancję i słowo wyborcom, że Platforma zrobi wszystko, co w jej mocy, aby przerwać ten układ i żeby doprowadzić do jak najszybszych wyborów — stwierdził.

Szef Platformy powiedział, że w tym Sejmie nie da się już zbudować dobrego rządu, a jego partia będzie głosowała za każdym wnioskiem o rozwiązanie Sejmu.

— Nie powstanie w Polsce dobry rząd, który byłby oparty o Romana Giertycha, Andrzeja Leppera, Wojciecha Olejniczaka. Polacy zasługują na to, żeby budować władzę zgodnie z własnymi wyobrażeniami, a nie wskutek machinacji w kuluarach sejmowych. I dlatego (...) dla Platformy w tym Sejmie nie ma już innego sposobu działania, jak samorozwiązanie i doprowadzenie jak najszybciej do wyborów — zaznaczył Tusk. — Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby doprowadzić do przerwania tego bałaganu — podsumował.

Podkreślił też, że jeśli posłowie nie zbiorą wystarczającej liczby głosów, by skrócić kadencję, jedynym honorowym wyjściem dla Jarosława Kaczyńskiego będzie podanie swego gabinetu do dymisji.

— Jeśli pan premier stchórzy i nie poda rządu do dymisji, jeśli będzie kontynuował ten ponury spektakl, to będzie pierwszą ofiarą tej decyzji — oświadczył Tusk. — Premier butą i arogancją niczego już w Polsce nie załatwi — dodał, komentując wczorajsze słowa premiera o tym, że Roman Giertych został szefem PO.

Gość „Sygnałów Dnia” odniósł się także do dzisiejszych doniesień „Dziennika” o podsłuchach byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza (gazeta podała, że w 2005 r. polityk związany z PiS miał prosić ABW o zbieranie informacji na temat ówczesnego premiera). Według szefa Platformy, doniesienia te „brzmią wiarygodnie”.

— Kazimierz Marcinkiewicz jest osobą dość wiarygodną z punktu widzenia i opinii publicznej, i większości polityków. To jest ten polityk PiS-u, którego w ostatnim czasie nie przyłapano na kłamstwie. Dlatego po tym, co usłyszeliśmy w ostatnich dwóch – trzech tygodniach, każda z takich przykrych informacji wydaje się prawdopodobna, chociaż nie wiemy, czy prawdziwa, a na pewno wszystkie te informacje składają się na dość ponury krajobraz, który tym bardziej wymaga wyjaśnienia — tłumaczył polityk.

Tusk podkreślił, że Polacy mają prawo wiedzieć, „kto i jakimi metodami rządził w ostatnich dwóch latach”. — Nie możemy dopuścić, żeby polityczna paranoja, która dotknęła obóz rządzący rozlała się na wszystkich obywateli — powiedział gość Polskiego Radia. 

— Dzisiaj Polska widzi, czego nie należy robić, i trzeba rządzących tego nauczyć poprzez dojście do prawdy — stwierdził.

— To, co dzieje się z psychiką liderów PiS-u, to, co dzieje się z ich podejściem do władzy, do własnych obowiązków, wskazuje na bardzo niepokojące rozchwianie — zauważył lider Platformy. — I mówię o tym nie dlatego, żeby dokuczać premierowi, tylko że to jest ostatni już znak, ostatni sygnał. Trzeba tych ludzi odsunąć od władzy, bo naprawdę zgotują nam wszystkim poważne kłopoty. Polsce, nie swojej konkurencji — spuentował.

(M.S.)



Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach