25 czerwca 2009 r.
Posłowie z komisji zdrowia z troską pochylają się nad naszym zdrowiem. Dobrze mieć takich posłów, którzy śledząc na bieżąco program telewizyjny zauważają w nim pierwiastki szkodliwe i chcą coś z tym zrobić. Jak na razie pierwiastki są trzy: Okrasa, Makłowicz i Pascal. Otóż gotują oni na ekranie tłusto i niezdrowo, co wpływa źle na nasze kulinarne nawyki, w perspektywie prowadząc do schorzeń wszelakich. Stąd apel posłów z komisji, by panowie z telewizji gotowali dietetycznie. Panowie oczywiście apelem się przejmą i opracują natychmiast nowe przepisy, zgodnie z sugestiami fachowców z komisji.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
Już nie mogę się doczekać na duszoną marchewkę w sosie z rzodkiewki, sałatę z wody i kotleciki z alg. Na przystawkę może być siekana kalarepka z wiórkami pieczarkowymi a na deser truskawka zasmażana w otrębach pszennych. Oglądalność wzrośnie, Polacy schudną. Wiwat posłowie z komisji zdrowia!
Jednak muszę już niejako tradycyjnie zwrócić uwagę, że to dopiero początek wojny o zdrowie narodu. Jako stały widz TV Kuchnia uprzejmie posłom donoszę, że tam to dopiero jest sodomia i gomoria. W tej opłacanej przez lobby tłuszczowe telewizji, już małe dzieci przyucza się do produkcji niezdrowych ciasteczek ( masło, mąka, cukier), rozpija się społeczeństwo ( fantastyczne opowieści o krainach wina we Francji czy Hiszpanii, a raz nawet angielski kucharz opowiadając o kuchni rosyjskiej nie trzeźwiał przez cały program zachwycając się ruską gorzałką), zjada się ohydne tłuste i przesolone szynki regionalne, zachwala sery żółte, a wiadomo, że serów żółtych nie wolno, co najwyżej dwa plasterki, bo tłuste i słone. Jest tam tak apetyczna pani Nigela, która jak zrobi deser, to właduje do środka dwie kostki masła, dwa litry kremówki, cztery kostki czekolady i jeszcze palce oblizuje. W ogóle przez cały dzień nic tam nie robią tylko jedzą i piją, a wiadomo, że jeść powinniśmy tylko pięć razy dziennie i to z umiarem. Dlatego proszę posłów z komisji zdrowia, by jak najszybciej coś z tym koniem trojańskim zrobili, bo ja domyślam się kto za tym stoi i co ma na celu.
Proszę również, byście się zajęli niejakim Bikontem Piotrem z Gazety Wyborczej, bo od jego opowieści kulinarnych wątroba boli. Ostatnio wpadł mi w ręce cytowany przez niego przepis na sękacza – sam tłuszcz i jaja, jeszcze żałował, że dziś prawdziwych sękaczy już nie ma. Jest jeszcze taki krzyżak polskiej gastronomii, twórca i propagator chłopskiego jadła, zapomniałem od cholesterolu jak się gość nazywa, co to pasie się na naszej kulinarnej naiwności. Po całej Polsce to tałatajstwo się rozlazło. Czego tam nie ma – świńskie ryje, podgardla, kaszanki, kluchy i sosy, że łyżka staje. Prosiaki w całości i kwaśnice tłuste niczym mistrzowie sumo. Pierogi ze skwarkami jak kurze jaja, smalec i wieprzowe żeberka, wędzona słonina i boczek. I wszędzie panie i panowie posłowie kiełbasa. Kiełbasa i kiełbasa. Biała i parzona, suszona i wędzona. Do tego jajecznica na boczku i salceson. Salceson i posypka na ciastach. Taka posypka to normalnie ukryty morderca. Sam tłuszcz margarynowy.
Dlatego gratuluję posłom przenikliwości i odwagi, dziękuję za już i wzywam do dalszej walki. Bardzo jestem zadowolony, że wreszcie ktoś się zorientował, w jaki świński dołek nas wpuszczają agenci Makłowicz, Pascal i Okrasa wraz ze swoimi mocodawcami i naśladowcami. Krzyknę jeszcze raz na zakończenie: wiwat komisja zdrowia !
Paweł Ławicki
P.S.
Po posiedzeniu komisji zdrowia posłowie udali się do sejmowej restauracji, gdzie szef kuchni zainfekowany szkodliwymi programami telewizyjnymi podał rosół, schabowe, karczek, golonkę i duszoną kapustę, na deser lody z bitą śmietaną i torcik z kremem, co posłowie zjedli z niekłamanym obrzydzeniem.
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach