Piątek, 25 V 2012 r.
Nr 75/2012 (1295)
indeks alfabetyczny |
A  B  C  D  E  F  G  H  I  J  K  L  Ł  M  N  O  P  R  S  Ś  T  U  W  V  Z  Ź  Ż 
wydanie z wybranego dnia | najczęściej czytane | najlepiej oceniane | zmień rozmiar czcionki | terminy i wydarzenia | kanał RSS
 


15 maja 2007 r.

W matni matactw

„Mataczenie” to słowo, którego kariera zaczęła się po objęciu władzy przez obecną ekipę rządzącą. Wcześniej słyszało się przeważnie o „utrudnianiu śledztwa”, teraz ze wszystkich mediów sączy się określenie „mataczyć w sprawie”. Słownictwo odzwierciedla ducha czasów, więc nie bez przyczyny ten termin z dziedziny prawa tak dobrze zadomowił się w naszym języku.

Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.

R E K L A M A

Mataczenie bowiem — w przeciwieństwie do neutralnego „utrudniania” — od razu kwalifikuje podjęte działania jako nikczemne i podstępne, co doskonale pasuje do lansowanej przez władzę spiskowej teorii dziejów. Przypisywanie każdemu skłonności do matactw sprzyja kreowaniu atmosfery podejrzliwości i zagrożenia. W takiej atmosferze łatwo zamyka się ludzi w aresztach, pod pozorem chronienia ich przed staniem się mataczami. A ponieważ ochrona to działanie pozytywne, więc wskazane jest, aby areszt trwał bardzo długo, nawet dłużej niż czas potencjalnej kary.

Ale naiwnością byłoby sądzić, że celem walki z matactwem jest wzrost poziomu uczciwości. Polowanie na mataczy to po prostu eliminowanie konkurencji. Bo w grze, w której wszyscy oszukują, nikt nie ma przewagi. Aby zapewnić sobie sukces, trzeba mieć monopol na krętactwo.

Teraz jednak wyznawcom wiary we wszechpotężną siłę podstępnych knowań przyjdzie chyba zrewidować swoje poglądy. Okazało się bowiem, że czasem nawet zmasowany atak najbardziej utalentowanych mataczy nie jest w stanie zmiażdżyć ludzi kierujących się w życiu pewnymi zasadami. W walce z Trybunałem Konstytucyjnym nie pomógł rządzącym ani chytry plan ograniczenia składu sędziowskiego metodą kwestionowania bezstronności, ani bezczelne kłamstwo dotyczące zawartości wyciągniętych nocą z rękawa (a dokładnie z IPN) dokumentów.

Wnieść oskarżenie o współpracę z bezpieką na podstawie teczki, w której czarno na białym jest zapisana kategoryczna odmowa tejże współpracy — to szczyt matactwa. Natomiast przekonanie, że społeczeństwo kupi jawne łgarstwo i przejdzie do porządku dziennego nad podobnymi metodami postępowania, jest charakterystyczne nie tyle dla matacza, co dla matoła.

Danuta Graj




Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach