18 sierpnia 2009 r.
Gruby poszedł do urzędu. Urzędową sprawę miał do załatwienia, co się zdarza nawet Grubemu. Urząd opustoszały wakacyjnie sprawiał prawie przyjemne wrażenie. Na parterze, na tablicy ogłoszeń, zamiast normalnych informacji o przetargach wisiał plakat. Na plakacie artysta narysował przekreśloną żarówkę i nie przekreśloną żarówkę nowego typu, czyli świetlówkę energooszczędną. Całość utrzymaną w lekko patriotycznej konwencji uzupełniał napis „ Czas na oszczędzanie energii”. Nie to jednak najbardziej zdziwiło Grubego. Przed tablicą z plakatem ktoś postawił latarnię ogrodową, która świeciła sobie jakby to był wieczór w Łazienkach a nie środek dnia w prowincjonalnym urzędzie miasta.
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
- To jakiś artystyczny performance? – zapytał przechodzącego urzędnika Gruby. Urzędnik jak się okazało był burmistrzem. Burmistrz spojrzał z niechęcią na latarenkę i plakat, spojrzał na Grubego, czy go nie wkręca i odpowiedział.
- To jest proszę pana żarówka- pawlakówka.
- Co to jest? – nie zrozumiał Gruby.
- Nooo, energooszczędna świetlówka ufundowana przez Ministerstwo Gospodarki, sam ją przywiozłem.
- Z Warszawy? – zdziwił się Gruby.
- Od wojewody. Akcja jest – machnął ręką burmistrz.
- Elektryfikujemy polską wieś? – uśmiechnął się Gruby.
- Prawie, prawie. Ministerstwo postanowiło podnieść świadomość elektryczną Polski lokalnej i chłopcy z departamentu energetyki zakupili 54 tysiące świetlówek.
- Jaja pan sobie robi – nie uwierzył Gruby.
- Ja? Na pewno nie ja. Po dwadzieścia średnio żarówek na jedną gminę w Polsce przypadło. Ja odebrałem cztery.
- I co dalej z tymi świetlówkami? – Grubego wciągnęła opowieść.
- Jedna świeci tutaj i pokazuje, że świeci taniej, niż zwykła. Dwadzieścia sześć złotych rocznie świeci taniej, tak proszę pana wynika z pisma ministerstwa. Trzy nie świecą, leżą w szufladzie mojego biurka i czekają na rozwój sytuacji. A skoro nie świecą, to też oszczędzają.
- Nie wydaje się to panu trochę …. zabawne? – Gruby delikatnie sondował burmistrza.
- Zabawne? Niech będzie, że zabawne, panie kochany, ministerstwo zobowiązało urzędy do aktywnego udziału w kampanii. Pojechałem sto kilometrów do wojewody służbowym autem. Z powrotem też sto. Razem dwieście. Dostałem jeden plakat i cztery żarówki, to jak ja do ciężkiej cholery mam się włączyć w akcję „ Czas na oszczędzanie energii?”. Przytargałem latarnię z własnego ogródka, wkręciłem żarówkę i niech sobie świeci na wieczną chwałę urzędników premiera Pawlaka. A wie pan, że to świetnie się składa. Jakby pan tylko maleńką ankietkę wypełnił, pięć minut, nie więcej, będę miał załącznik do sprawozdania z akcji, że sukces i że świadomość energetyczna się w gminie podniosła.
Gruby porażony wielką akcją logistyczną ministerstwa gospodarki nie potrafił odmówić burmistrzowi, szczególnie, że w podzięce dostał ministerialną świetlówkę, jedną z czterech w gminie.
***
- Jestem do przodu dwadzieścia sześć złotych – powiedział Gruby i położył żarówkę na barowym stoliku – Pani Krysiu dwa puszczańskie, a ponieważ „Czas na oszczędzanie energii” tym razem proszę nam nie robić herbaty.
- Pan zwariował? Przecież nigdy nie pijecie u mnie herbaty – zdziwiła się pani Krysia a Gruby się zadumał na chwilę.
- Patrz Siwy, tyle lat U Śledzia pijemy piwo i zawsze bez herbaty, wiesz ile zaoszczędziliśmy energii elektrycznej?
A to już zadanie dla czytelników: Ile energii elektrycznej mogli zaoszczędzić przyjaciele jeżeli od dziesięciu lat, trzy razy w tygodniu wypijali po trzy piwa i nigdy, ale to nigdy nie zamówili u pani Krysi herbaty? Prawidłowe odpowiedzi prześlemy do Ministerstwa Gospodarki, departament energetyki.
Paweł Ławicki
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach