2 maja 2007 r.
Wspominając obchody święta 1 Maja w czasach PRL-u, trudno oprzeć się wrażeniu, że ich duch odżył w zjawisku zwanym ustawą lustracyjną. O jego obecności świadczą następujące cechy:
Uwaga: artykuł który czytasz ma ponad 3 miesiące.
R E K L A M A
1. Racja bytu. Czystki lustracyjne charakteryzuje ta sama praktyczna nieprzydatność, jaką odznaczały się parady pierwszomajowe. Społeczeństwo mogłoby się bez nich obyć. Sens ich istnienia to jedynie wyrażanie poparcia dla władzy.
2. Masowość. W pierwszomajowych manifestacjach brały udział masy. A 700 tysięcy osób objętych obowiązkiem lustracji to też liczba, z której można uformować kilka porządnych pochodów.
3. Zagrożenie sankcjami. Uczestnictwo w obchodach Święta Pracy teoretycznie było dobrowolne. W praktyce nikt, komu podano godzinę odjazdu autobusu dowożącego manifestantów na miejsce zbiórki, o korzystaniu z wolnej woli nie myślał. Zwłaszcza osoby na stanowiskach. Ustawa lustracyjna uczyniła w tej dziedzinie krok do przodu – kary za odmowę wzięcia udziału we wspólnej zabawie są jasno określone. Zwłaszcza dla osób na stanowiskach.
4. Cykliczność. Na pochód trzeba było stawiać się co roku. Nawet najbardziej zaangażowane uczestnictwo w jednym nie zwalniało z obowiązku świętowania w następnym. Podobnie jest z oświadczeniem lustracyjnym – nie wystarcza, że złożyło się je już np. trzykrotnie. Należy składać tyle razy, ile zażąda władza.
5. Międzynarodowy charakter. Internacjonalizm zawsze był jednym z głównych haseł święta 1 Maja. Proletariusze wszystkich krajów... etc. Telewizyjna transmisja obchodów zaczynała się od relacji z uroczystości na Placu Czerwonym. Idea ustawy lustracyjnej także przekroczyła granice naszego państwa, choć w tym przypadku ważniejsze od tego, co mówią w Moskwie, są echa dochodzące z Brukseli. Europa solidaryzuje się z lustrowanymi. Poparcia udzielili nawet francuscy kandydaci na urząd prezydenta.
Święta Pracy nie wykreślono z kalendarza. Jednak nie ulega wątpliwości, że dziś nie jest tym samym świętem, co dawniej. Socjalistyczny duch opuścił go w 1989 r. Żyje on teraz w ustawie lustracyjnej, skąd wykurzy go, miejmy nadzieję, zapowiedziany na 12 maja werdykt Trybunału Konstytucyjnego. Wykurzy, ale nie unicestwi. Bo duch PRL-u jest niezniszczalny – przynajmniej dopóki żyją bracia Kaczyńscy.
Danuta Graj
Copyright © TaxNet Sp. z o.o. w Tychach